11.07.2009, 04:09
Po pierwsze: jak Robsonie (mam nadzieję iż podzielisz moje zdanie) wiesz, gust jest sprawą indywidualną. Osobiście Jacksona (jego twórczości) "nie trawię". Nie jest to muzyka, którą lubię. Wyrażam tylko swoją opinię. Ponadto nie tworzył nigdy nic odkrywczego, nie wyznaczał nowych kierunków w muzyce, jego twórczość nie była niczym nowatorskim. Moim zdaniem to określa czy ktoś jest 'artystą' czy też nie. Nie twierdziłem, że 'artystami' są muzycy rocka progresywnego. Dla mnie artystami są tacy ludzie jak np. Beethoven, Bach, Da Vinci albo Garcia Marquez (jak widzisz nie ograniczam się tylko do sfery muzycznej). A ustawienie twórczości MJ do wyżej wymienionych ma się jak krowi piard do arii operowych.
Po drugie: może rzeczywiście z oskarżaniem Jacksona o dziwne skłonności seksualne było nie na miejscu i tutaj biję się w pierś i za to przepraszam.
Po trzecie: zdecydowanie bardziej drażni mnie ta cała szopka związana z jego śmiercią i robienia z niego nie wiadomo kogo i właśnie to chciałem uwypuklić w swojej wypowiedzi. Prawda jest taka, że jego rodzina nawet z jego pogrzebu zrobiła najzwyczajniej w świecie cyrk, który wszystkie media 'łyknęły bez popicia'. Na świecie zdawać by się mogło, że zapanowała większa żałoba niż po śmierci Jana Pawła II.
Po drugie: może rzeczywiście z oskarżaniem Jacksona o dziwne skłonności seksualne było nie na miejscu i tutaj biję się w pierś i za to przepraszam.
Po trzecie: zdecydowanie bardziej drażni mnie ta cała szopka związana z jego śmiercią i robienia z niego nie wiadomo kogo i właśnie to chciałem uwypuklić w swojej wypowiedzi. Prawda jest taka, że jego rodzina nawet z jego pogrzebu zrobiła najzwyczajniej w świecie cyrk, który wszystkie media 'łyknęły bez popicia'. Na świecie zdawać by się mogło, że zapanowała większa żałoba niż po śmierci Jana Pawła II.

