Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
numitor napisał(a):Chyba rozumiem, skoro też wypłakałem.

e tam
podlizujesz się
nigdy nie rozumiałeś, to czemu by to się miało zmienić..?
Odpowiedz
z całą stanowczością stwierdzam że koncert jest wyjątkowy
może też z tego względu że towarzyszy mi poczucie, że powinnam była na nim być..

zresztą.. od kiedy go slucham ( a to już parę dni non stop) sniło mi się np że biegnę za ogromną cieżarówką - taką samą jaką widzieliśmy z okna pociągu w Berlinie przed O2). wiem, że w tej ogromnej ciężarówce jest Mark i cała jego kapela.. więc biegnę za nimi z całych sił, bo wyjeżdzają z miasta, i calkiem niezle sobie radzę nawet, trzymam się cały czas blisko, - ale ostatecznie nie mam szans i widze tylko jak światła samochodu oddalają się coraz bardziej i bardziej.. ( bo to w nocy jest w ogóle, czy wieczorem...) i chociaż staram się biec jeszcze prędzej, - widzę, że nie dam rady dogonić.

ot, takie poczucie straty towarzyszy mi nieustannie gdy słucham tego koncertu...
i tak już pewnie zostanie do końca życia.
Odpowiedz
a jak tak się wtrącę, zauwazyliscie ze Mark czesto robi jakis blad przy solówce w sultanach ? Uśmiech
-I love Youuu !
-I love You too Madame, no matter married or not : )
Odpowiedz
Chyba już mu się znudziły Dire Straitsowe piosenkiSmutny co widać po ilości ich w setlistach ( i przykładaniu się do solówek właśnie ), co trasa to mniej.
Odpowiedz
Home Boy napisał(a):Chyba już mu się znudziły Dire Straitsowe piosenkiSmutny co widać po ilości ich w setlistach ( i przykładaniu się do solówek właśnie ), co trasa to mniej.

no, tak mi przyszło do głowy że jest zespół który zaspokaja potrzeby piosenek DS na rynku , może ma to coś z tym wspólnego....? chociaż nie, nie sądzę.

akurat we Wrocławiu zestaw był piękny: Telegraph, Romeo, Brothers, So far away i Sułtani- no, w zasadzie esencja ( kurcze, Telegraph to bym chciała jeszcze kiedyś usłyszeć na żywo... i Romeo.. )

zresztą ostatnio na forum Fletchera jakaś dziewczyna pytała dlaczego grają coraz mniej czy nawet wcale - numerów DS na koncertach, na co Fletcher trochę zdziwiony odparl że nic takiego nie zauważył.. więc pewnie nie jest to jakieś działanie intencjonalne...
taki repertuar jak MK stworzył po DS to naprawdę.. ma po prostu z czego wybierać.
chyba nie zagrał jeszcze konceru całkowicie pozbawionego utworów DS?
choć w sumie mialby do tego pełne prawo przecież.
Odpowiedz
Wszystko pięknie i racja w sumie, ale jednak sluchając solówek z np. Telegragh, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie ma już tej mocy, szybkości. I nie mówię tu o wieku Knopflera, tylko raczej właśnie o lekkim znudzeniu utworami, które grał przez 30 lat (powiedzmy). Co nie zmienia faktu, że atmosfery wrocławskiego koncertu nie zapomnę nigdy Oczko
Odpowiedz
ja sądzę, że to jednak wiekSmutny mimo wszystko

fajnie że możecie pamietać atmosferę koncertu
ja moge ją sobie tylko wyobrażać
Odpowiedz
..ale jeszcze mi przyszło do głowy: jak tak sobie przeglądam te różne materiały z różnych lat, koncerty, występy.. i kurde, tyle lat, a on niezmiennie w tak za...rypiście świetnej formie! przez tyle czasu utrzymywać taki poziom! naprawdę.. fenomenalny jest pod tym względem... żadnych dłuższych przestojów, (poza 91- 96), żadnych większych kryzysów artystycznych, twórczych.. kurcze. i takie szybkie dźwignięcie się po wypadku przed Shangri- la, - no po prostu gość.
no i do dzisiaj praktycznie- w Berlinie- zaledwie parę miesięcy temu, w wieku 62 lat zrobić taką trasę na takim poziomie, niezmiennie nie schodząc w profesjonaliźmie ani o oczko..
ja jestem pełna podziwu i uwielbienia, naprawdę.

zobaczymy jak nowa płyta, ale sądzę że tak szybko pola nie odda, mimo wieku.


ps: jedyny słabszy materiał jaki oglądałam chyba 2 dni temu: wokalnie strasznie go przyduszało, bardzo źle mu się śpiewało, ale to wyjątek żeby aż tak źle to wychodziło. reszta bez zarzutu. Materiał był z 2007.
wkleje zresztą co tam:
http://www.youtube.com/watch?v=5p-UulzYhHM

(za trzecim razem biorąc górę wyraźnie rozluźnil krtan i wyszlo okUśmiech )
Odpowiedz
A to dziwne, bo mi się akurat wydaje, że to nie jest kwestia "przyduszania", tylko zaśpiewał to akurat z taką manierą, miał wyraźnie dobry humor Oczko.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
A ja uwazam, że i tak za czasów Dire Straits, szczególnie początków, śpiewał i grał najlepiej Uśmiech
Sczerze wam powiem, że "nowego" Knopflera nei slucham za często(stąd też nei głosowałem kiedy weszły płyty solowe). Boom like that, that it is i kilka innych, ale to wszystko. a DS cały czas, wszystkie kawałki. Jak dla mnie za czasów DS lepiej mu to wychodziło. Mam nadzieje, że nie wywołam lawiny wyzwisk w moją stronę Język
-I love Youuu !
-I love You too Madame, no matter married or not : )
Odpowiedz
"chyba nie zagrał jeszcze konceru całkowicie pozbawionego utworów DS?
choć w sumie mialby do tego pełne prawo przecież"

A zagrał w Opera House, Boothbay Harbor 20 września 2006

Done with Bonaparte
Sailing to Philadelphia
Donegan’s gone
Band introduction
Rüdiger
The trawlerman’s song
Romeo and Juliet
Song for Sonny Liston
Marbletown
Devil baby
Baloney again
Postcards from Paraguay
Whoop de doo
All that matters
A place where we used to live
Wild theme
If this is goodbye
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Bylo blisko, ale...

Robson napisał(a):...Romeo and Juliet...
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz
FaktycznieUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Wracając do książki Oldfielda, akurat wczoraj ją sobie odświeżyłam z ogromną przyjemnością, ale usłyszeć ją jako audiobooka recytowanego z pamięci przez Andrzeja, to by było po prostu coś cudownego Duży uśmiech
Zapis z koncertu we Wrocławiu, który również dostałam od Robsona, odświeżam sobie bardzo rzadko, bo tak jak RetroAnia mam doła jak stąd do British Groove Studio, że mnie tam nie było. Aczkolwiek tamtego wieczoru posłuchać "Piper to the end" przez telefon - prawdziwa przyjemność.
Zdecydowanie częściej słucham koncertu z Warszawy z 2008, i to jeszcze z własnego dyktafonu. Oczko
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
Ania_M napisał(a):Wracając do książki Oldfielda, akurat wczoraj ją sobie odświeżyłam z ogromną przyjemnością, ale usłyszeć ją jako audiobooka recytowanego z pamięci przez Andrzeja, to by było po prostu coś cudownego Duży uśmiech
Zapis z koncertu we Wrocławiu, który również dostałam od Robsona, odświeżam sobie bardzo rzadko, bo tak jak RetroAnia mam doła jak stąd do British Groove Studio, że mnie tam nie było. Aczkolwiek tamtego wieczoru posłuchać "Piper to the end" przez telefon - prawdziwa przyjemność.
Zdecydowanie częściej słucham koncertu z Warszawy z 2008, i to jeszcze z własnego dyktafonu. Oczko

http://mapy.google.pl/maps?saddr=radzy%C...ls&t=m&z=5
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
Ania_M napisał(a):Zapis z koncertu we Wrocławiu, który również dostałam od Robsona, odświeżam sobie bardzo rzadko, bo tak jak RetroAnia mam doła jak stąd do British Groove Studio, że mnie tam nie było. Aczkolwiek tamtego wieczoru posłuchać "Piper to the end" przez telefon - prawdziwa przyjemność.

ja mam doła jak stąd do Japonii,,,, to zdaje się, odrobinę większego ( czy moge prosić kolegę numitora o zobrazowanie mojego doła..? dziekuję.)

tylko że z tego co rozumiem, ty nie byłaś, Aniu, bo nie mogłaś
ja nie byłam bo nie wiedziałam wtedy jeszcze w ogole, że CHCE BYĆ.
dramat polega na tym że prawdziwy fioł na punkcie MK rozpocząl sie u mnie dokładnie.. jakies 6 miesięcy pożniej...?
i kiedy przyszło mi pierwsze pragnienie uczestnictwa w jakimkolwiek koncercie MK, okazało się że on WŁASNIE DOPIERO CO BYŁ .. i to jakieś 2, 5 h drogi ode mnie....!
masakra generalnie jakaś..

Smutny
szkoda gadać.
Odpowiedz
numitor napisał(a):A to dziwne, bo mi się akurat wydaje, że to nie jest kwestia "przyduszania", tylko zaśpiewał to akurat z taką manierą, miał wyraźnie dobry humor Oczko.

Kompletnie nie masz racji, on tu po prostu nie trafia (i na dodatek ma zmęczone, zachrypnięte gardło), to jest niedyspozycja, być może nie było rozgrzewki, albo dzień wcześniej ktoś znajomy obchodził urodziny Uśmiech
Odpowiedz
retro13 napisał(a):..chciałam wyslyszeć gdzie i jak Mark sie pomylił... Uśmiech
niestety (..) stwierdzam że nie jestem w stanie tego wychwycić.

Aniu to ja o tym wspomniałem po koncercie, ale również i ja stwierdziłem, iż to dowód, że Mark jest człowiekiem. Mamy prawo się mylić. Oto przykład, że się zdarza każdemu, nawet Philowi.
http://www.youtube.com/watch?v=-OiV_5kEt6A 1:09
ale proszę nie mylić z takimi pomyłkami:
http://www.youtube.com/watch?v=dSI2qV7yN10 0:32 Uśmiech

A co do solówek, bo ktoś o tym wspominał, to nie zapominajmy, że Marek jest po sześćdziesiątce i nie będzie miał tak sprawnych palców, jak wtedy, kiedy "zasuwał" Sułtanów w Alchemii.
Jeszcze ktoś mówił o repertuarze, że coraz mniej utworów DS pojawia się na koncertach. Nie zapominajmy, że to Mark decyduje o tym, co zagra, a on, jak każdy człowiek, może z wiekiem lubić "coś innego". Mark jest teraz bardzie folkowy, spokojniejszy (aż wstyd przyznać, że ja kiedyś słuchałem Italo Disco Uśmiech ). Na końcu powiem, że warto zastanowić się nad treściami utworów (tutaj trzeba poprosić naszych ekspertów od angielskiego), bo możliwe, że niektóre utwory "nie przechodzą" z powodu treści, każdemu po prostu może zmienić się światopogląd, idee itp.
Odpowiedz
retro13 napisał(a):..
ps: jedyny słabszy materiał jaki oglądałam chyba 2 dni temu: wokalnie strasznie go przyduszało, bardzo źle mu się śpiewało, ale to wyjątek żeby aż tak źle to wychodziło. reszta bez zarzutu. Materiał był z 2007.
wkleje zresztą co tam:
http://www.youtube.com/watch?v=5p-UulzYhHM

(za trzecim razem biorąc górę wyraźnie rozluźnil krtan i wyszlo okUśmiech )

Ja bym powiedział, że to po prostu niedyspozycja, kac czy nierozgrzane gardło, może coś mu nie pasowało, krzesło niewygodne Uśmiech, a poważniej, może nie podkręcone odsłuchy, w każdym razie ja uważam, że najgorszy dla Marka wokalny "czas" to okolice 95 roku i koncert On The Night (słaba emisja wokalu), tutaj, choć chrypie i fałszuje, to przynajmniej go słychać i z łatwością wydobywa dźwięki. Pozdrawiam ciepło!
Odpowiedz
Tomek Zaborowski napisał(a):Aniu to ja o tym wspomniałem po koncercie, ale również i ja stwierdziłem, iż to dowód, że Mark jest człowiekiem. Mamy prawo się mylić.

ja bardzo lubie tę jego "wrocławską" pomyłkę
nie potrafię tego sensownie wytłumaczyć
i w żadnej mierze nie przestał z tego powodu być dla mnie doskonały i perfekcyjny

a ta jego ludzka twarz mnie bardzo rozmiękcza- to już pisałam, zresztą ktos się wcześniej też przyznawal do takich odczuć..

oczywiście, wiek..
ale kocham go jakoś razem z jego wiekiem.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. kuba1313 115 157,406 25.06.2011, 21:01
Ostatni post: Ania_M
  Mark Knopfler we Wrocławiu!!! Robson 278 298,026 02.07.2010, 16:32
Ostatni post: communique
  Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! HOWARD 57 82,490 01.07.2010, 18:54
Ostatni post: Ania_M
  Zdjęcia na koncercie Suchar 1 11,089 01.07.2010, 10:58
Ostatni post: planar

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości