Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
witam,
na początku chciałem wam pogratulowac fajnej społecznosci jaką macie tu na knopfler.pl. Wystarczy chwilę poczytac żeby zobaczyc ze to nie kolejne zwykle muzyczne forum...pogratulował:-)

Co do koncertu, to był to moj pierwszy i mam nadzieje ze nie ostatni koncert marka! Muszę powiedziec, że widziałem już trochę koncertów i w pl i za granicą...ale taka fajna atmosfera , za sprawa i uczstnikow i wykonawców, w moim odczuciu rzadko sie zdarza.
Milo oglądac muzykow ktorym granie sprawia radochę i ciesza sie tak samo jak publicznosc ze sluchania.
Większosc utworów solowych Marka znam tylko z plyt studyjnych wiec taki Speedway... zrobil baaardzo duze wrazenie.
Odpowiedz
dzięki koobaa ^^
Odpowiedz
Witam!
Jestem tu nowa, ale chyba tu byc muszę bo trudno o większą wielbicielkę Artysty. Marka Knopflera po prostu uwielbiam od wielu lat. Moja kolekcja winyli, CD, książek o nim, jest zupełnie niezła. Chociaż słucham różnej muzyki do niego i DS ciągle wracam.
Na koncertach byłam dwóch: na Torwarze i we Wrocławiu. Na tych dwóch się zapewne nie skończy. Koncerty Marka to dla mnie po prostu uczta. Na youtube zamieściłam dwa filmiki z ostatniego koncertu, mam jeszcze pare to może je jeszcze pokaże.
Póki co tu nie czuję się jeszcze przyjaźnie, ale pewnie dam radę.
Odezwę się jeszcze. Fajnie, że jesteście Uśmiech
Odpowiedz
ja też zaliczam się do zarażonych
Odpowiedz
Cóż mogę po kilkukrotnym wysłuchaniu tej poezji muzyki jeszcze napisać? Wszystko zostało (bardzo pięknie, swoją drogą) już tutaj przedstawione. Dodam może kilka takich punktów, które rzucają mi się od razu, gdy kojarzę sobie ten wrocławski występ i zestawiam choćby z dwoma warszawskimi na Torwarze:
Po pierwsze – nie wiem, czy wyczuliście wspaniałą formę, w jakiej był Danny Cummings. Przynajmniej moim zdaniem. Walił a te bębny znacznie silniej niż na Torwarze. I przez to kilka razy miałem dreszcze. O „Speedway...” nie wspominając. Tak, zdecydowanie perkusję z tego koncertu zapamiętam wyjątkowo dobrze.
Po drugie – troszkę liczyłem na Get Lucky. Zabrakło...
Po trzecie – tak jak z każdego koncertu zapamiętuję jakiś jeden, jedyny utwór, który kojarzy mi się wybitnie właśnie z tym jednym konkretnym wydarzeniem (brzmi wyjątkowo – inaczej niż się spodziewałem – w poprzednich latach na Torwarze było to kolejno: „Speedway...”, a potem „Hill Farmer’s Blues”Oczko, tak tutaj urzekło mnie końcowe „Pipper to the End”. Zwłaszcza moment, jak Mark po prostu usiadł, oparł ręce na gitarze i zaczął śpiewać. Tylko tyle i aż tyle...
A po czwarte – kurcze, nie wiem, jak Wy, ale ja po przesłuchaniu tego mp3 z koncertu mam czasem wrażenie, że byłem na innym koncercie. Dopiero teraz słychać jak coś tam sobie Mark mruczy do siebie (np. na początku dwukrotnie „Hill Farmer’s Blues”Oczko. Zupełnie inaczej odbieram wokal. Jest znacznie bardziej interesujący. Dopiero teraz doceniam wspaniałą chrypę i głębię głosu Marka. Siedząc na koncercie wszystko to sprawiało wrażenie takiego „spłaszczenia”. A już zupełnie nie spodziewałem się, że aż taakiej mozaiki instrumentalnej. Dopiero teraz słyszę geniusz Johna McCusker’a, czy Michaela McGoldrick’a. Ileż tam było szczegółowych dotknięć. Magicznych, dodających niby niewiele do utworu, a tak naprawdę zamieniających całość w niepowtarzalne i wyjątkowo kruche piękno „Kruche”, bo jak się okazuje nie wszystko na koncercie słychać od razu. „Kruche”, bo wystarczy jakaś niedoskonałość rzeczy martwych, sali, błąd nagłośnienia i całość... można docenić dopiero na słuchawkach. Nie wiem. Może to ja lekko przesadzam. Fakt, mam dosyć słoniowe ucho i może z emocji nie słyszałem tego wszystkiego (zmysły koncentrują się także na wrażeniach wizualnych – a teraz mogę zamknąć oczy i skupić się wyłącznie na muzyce), ale jednak mam nieodparte wrażenie i żal, że po prostu nie było mi dane kontemplować tego piękna, jakie chłopaki wytworzyły od razu – live. Szkoda. Nie umniejsza to faktu, że występ był piękny i teraz (dopiero teraz, niestety... dopiero po przesłuchaniu tego wszystkiego raz jeszcze w innych warunkach) dochodzi do mnie, że mógł być to najpiękniejszy występ Marka, jaki miałem zaszczyt słyszeć. Troszkę mi tylko żal tej całej jego pracy. Bo ileż set razy piękniejsze mielibyśmy wszyscy wrażenia tuż po zakończeniu występu, gdyby to wszystko było tak słyszalne, jakby tego niewątpliwie sam Mark sobie życzył. Dzięki, Mark!

A poza tym wszystkim:
1.Border Reiver - wspaniały folk, wybitne wprowadzenie w atmosferę całego artyzmu, jakiemu w ciągu występu konsekwentnie był wierny cały zespół
2.What It Is – tak, pamiętam wyraźnie. To w czasie tego utworu pociekła mi łezka. Po prostu się wzruszyłem będąc świadkiem tak wybitnej konwersacji gitary Marka ze skrzypkami i fletem...
3.Sailing To Philadelphia – “Mark, welcome home” i już byłem szczęśliwy, że wchodzimy w ton leniwie snujacego się mruczenia
4.Coyote – jakoś tak średnio, ale jakiś “przerywnik” musi być, prawda? Oczko
5.Prairie Wedding - podobnie
6.Hill Farmer's Blues – kocham tego człowieka! Właśnie za ten wspaniale mistyczny klimat tej piosenki. Ilekroć ją słyszę, widzę góry, morze mgieł. Coś nienamacalnego, tajemniczego. Słowem – utwór, w którym Markowi udało połączyć się coś de facto nie uchwytnego. Oczko
7.Romeo And Juliet – i jak tutaj się nie wzruszyć na wstępie
8.Sultans Of Swing – rozwinął pewne partie, „urockowił” część riffów i było pięknie. Aczkolwiek ja zawsze byłe, jestem i będę za uczestnictwem klawiszowców (i najlepiej saksofonu) w tym dziele. Ten koncert tylko mnie w tym utwierdził. Oczko
9.Done With Bonaparte – czyli spełnienie kolejnego małego marzenia, czyli wreszcie dudy na koncercie Marka. Jeden z ukochanych utworów. Głupio poczułem się tylko na jego wstępie, gdy zacząłem rytmicznie klaskać (bo przecież tam aż się prosi! Oczko ), a wkoło siebie wyczułem jedynie zdziwienie i niemą krytykę mego „zachowania” Oczko Pokornie więc opuściłem rączki. Oczko
10.Marbletown – no, niech będzie. Oczko
11.Speedway At Nazareth – cu-dow-nie. Jeszcze gdyby ostatnie partie Mark zagrał jeszcze wyżej, jeszcze ostrzej. Słyszałem taką wersję tylko raz i od tamtej pory nie powtórzył.
12.Telegraph Road – co klasa, to klasa. Tutaj nie ma co komentować. Od lat tak samo piękne. Od lat samo wzruszające. Po tym poznaje się wielkich artystów.
13.Brothers In Arms – nie wiem, dlaczego, ale tym razem mnie nie porwało. I nie potrafię logicznie wytłumaczyć, dlaczego. Jakoś tak. Oczko
14.So Far Away – jak ja uwielbiam ten utwór. Chyba najbardziej pachnący energią utwór występu
15.Piper To The End – tak, tutaj było wszystko. Mark jakby klamrą spina całość koncertu. Piękna chrypka, gitara pod rękami, niejako acapella, dwie strugi światła – na Michaela McGoldrick’a i naszego Maestro, atmosfera chwili i... nic... Nic, tylko słuchać, zakołysać się do snu. I żałować, że to znów koniec.
Odpowiedz
Więcej takich relacjiUśmiech Pieknie Steeven.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Witaj Maruda1262 - Ja też miałem miejscówkę w tym rzędzie i pamiętam te irytujące wiatraczki Uśmiech
Odpowiedz
faf123 napisał(a):wypadliście sympatyczniej niż na forum Język


ale w takiej czerwonej koszulce to troszkę wstydziłbym się chodzić.

i jeśli chodzi o grupkę osób, które pod koniec były na "zlocie" to upewniła mnie w przekonaniu, że idea zlotu jest mi obca. Tzn oceniam z perspektywy przyjścia tam po trzeciej w nocy, jako trzeźwy-gdzie większość osób była kompletnie pijana. Trochę mnie to przeraziło. Tzn myślałem, że będzie możliwość porozmawiania o koncercie, ale chyba się nie dało. Może na kolejnym zlocie się uda,bo nie wykluczam mojej wizyty na nim. Receptą będzie wcześniejsze upicie się Uśmiech

Najbardziej żałuje, że nie zdążyłem spotkać się z Mirkiem. (Mirku-nadal czekam na obiecany telefon!)

ALe się uśmiałem, mocny jesteś.

Wasze elaboraty należałoby wydać w fofmie książkowej, są naprawdę piękne.

Aldi napisał(a):Blisko mnie siedział Sikorowski Uśmiech

Gdzie siedział Sikorowski?
Odpowiedz
Hejka
slucham tego Markdriva slucham i nagle sobie zdaje sprawe ,ze tak własiwie nie mam ochoty nic innego . Artysci tej klasy zawsze odciskuja swoje piętno na naszej osobowości i dzieki im za to.Ba ! to nawet jest zaraźliwe!!!!Po koncercie w klubie" Przekret"' gdzies okolo 3 nad ranem zatrzymuje mnie barman tej knajpy i tak do mnie przemawia,TY ta WASZA MUZA jest fajowska !!! Bedziemy tu ja puszczać.Podziekowalem grzecznie wzruszony i opuscilem lokal ,ktory wczesniej serwował jak przysliszmy Moder Talking,Dodzię a i nawet trushem nie pogardzil.Misja zostala wypełniona pomyslałem )))))

dobranocka darco
Odpowiedz
Nawiązując do wypowiedzi Steevena, uważam, że bębny DC są na te trasie zdecydowanie najlepiej nagłośnione z wszystkich tras na których grał z MK. Zauważyłem to już w Helsingborgu (ciekawy byłem, czy tak samo będzie w Polsce i się nie zawiodłem), a dwa takie malutkie momenty w Speedway-pierwsze potężne uderzenie (ciarki na całym ciele) a potem na samym końcu: pach, pach, pach, pach i koniec gasną światła-to dla mnie coś wspaniałegoUśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
darco napisał(a):Hejka
...Po koncercie w klubie" Przekret"' gdzies okolo 3 nad ranem zatrzymuje mnie barman tej knajpy i tak do mnie przemawia,TY ta WASZA MUZA jest fajowska !!! Bedziemy tu ja puszczać.Podziekowalem grzecznie wzruszony i opuscilem lokal ,ktory wczesniej serwował jak przysliszmy Moder Talking,Dodzię a i nawet trushem nie pogardzil.Misja zostala wypełniona pomyslałem )))))dobranocka darco

tego to nie słyszałam Uśmiech miło z ich strony
Odpowiedz
żeby nie było, że piszę znowu o wszystkim tylko nie o Marku, napiszę swoje sprawozdanie z koncertu Uśmiech Nie zmuszam do czytania, ale polecam do dyskusji.

Po wejściu do Hali Stulecia, gdzie miałem okazję wcześniej słuchać w niej tylko wielkich widowisk Wagnerowskich pani Michnik, nie mogłem uwierzyć, że jestem tu teraz z okazji pewnego artysty...Marka Knopflera! To uczucie mnie ogarniało i zadziwiało z każdą chwilą, kiedy widziałem tylu fanów Knopflera, tylu słuchaczy koncertu- wielka to już radośc dla mnie była!

Z wielką przyjemnością poznałem "chodzące avatary" oraz Nicki z forum. Było to naprawdę ciekawe i miłe przeżycie. W końcu mogłem uścisnąć te palce, które tu uzupełniają te strony o zawartośc Uśmiech Po udaniu sie na miejsce nastąpiło czekanie....

A jak juz rozbrzmiewał w koło flet przy okazji Border Reiver to wiedziałem, że wszystko jest jednak czymś realnym! wspaniale zagrana piosenka, w sumie jako jedna z nielicznych niewiele różniła się od oryginału na albumie, ale mocniejsza była perkusja. Do tego wokal Marka był bez zastrzeżeń. Czyli w sumie- rewelacja!
Reakcja publiczności na pierwszy dzwięk gitary, na pierwszy dźwięk wychodzący z gardła Marka, była bardzo satysfakcjonująca. To chyba dodatkowo wpływało na atmosferę koncertu- Polska Publiczność! Dziekuje jej za każdy oklask i każdy krzyk oraz głośnie wyznanie miłości Uśmiech

Później What it Is. W końcu na żywo- tak znane każdemu uderzenia o struny...wysmienita pisoenka, wzbogacona przez Marka. W ogóle wszytskie utwory dojrzewają razem z Markiem. Stają sie coraz bardziej bogate w dodatkowe aranżacje, szczególiki, które tworzą fenomenalną jakość, tak, że efekt końcowy jest porażający! What it is też znalazło się w kanonie tych "dopieszczonych" piosenek.

Sailing to Philadelphia, spokojne i urocze. Jak zawsze.
Coyote- tak dla mnie umierkowanie średni w wykonaniu studyjnym- bardzo fajny na żywo po przeróbkach Marka-miłe zaskoczenie!

Prairie Wedding- kolejna piosenka, którą gra Mark, w sumie nie wiadomo dlaczego. Dorobek artystyczny Dire Straits, czy solowy stwarza mu naprawde wielkie mozliwości, piosenek na tyle efekciarskich i populrnych jest tyle, że mógłby grac przez tydzien bez przerwy. Mark jednak wybiera mało popularne piiosenki z albumów, które powstały pare dobrych lat temu. We Wrocławiu były tylko dwie piosenki z nowej płyty. Dlatego określenie trasy jako Get Lucky jest chyba symboliczne. Uśmiech To nie jest zarzut, dla mnie jest to bez znaczenia, bardzo lubie każdy utwór, ale jest to zjawisko ciekawe.

Hill Farmer's Blues, które zagrane było zaraz potem potwierdza regułę Uśmiech Swoją drogą kolejna wspaniała piosenka świetny śpiew Marka. Bennet kapitalny w każdym wydaniu o każdej porze, i zawsze taki sam. Jak zaczął się poruszać w rytm muzyki, stworzył jeszcze bardziej sympatyczny wizerunek swojej postaci. Tak w nawiasie to przypomina mi sznaucera. Mógłby też widnieć w logo dyskontu "Netto". Bardzo go cenię za wspaniały kawał dobrej roboty i skromność.

A nastepnie tajemniczy początek Romeo i Julii. Na przestrzeni lat ten utwór zaczynał się naprawdę różnie. Pamiętami dobrych kilka wersji "uwertury" do tej piosenki. Jednak niezmiennym elementem, zawsze była, jest i będzie najbardziej charakterystyczna gra na pewnej najbardziej charakterystycznej gitarze Marka Uśmiech Wielkie wzruszenie, i piekny utwór, w pieknej interpretacji!

Sultans of Swing mógł tylko porazić. Rano tego samego dnia przesłuchałem sobie wersje demo tej pisoenki, którą Mark z "rodziną" i kolegami wysłali do wytwórni. Dlatego jednego dnia słyszałem wersje najstarszą i najnowszą. Wiem jedno-piosenka jest genialna! Wykonanie Marka jeszcze lepsze, a gra na gitarze to juz czysty perfekcjonizm. Pojawienie sie widoku słynnej ręki i strun w tle, wzbudziło zachwyt chyba u wszystkich- wielki plus za pomysł-wrażenie piorunujące, wisienka na torcie zwanym Sultans of Swing!!!

Done Wiht Bonaparte jest chyba najbardziej swojską piosenką. Człowiek chciałby się znaleść na planie filmu Local Hero i ta piosenka idealnie pasowałaby do wielkiej zabawy z okazji sprzedania wybrzeża Uśmiech

KOlejna pisoenka też! KOlejna mniej znana! Ale jaka wyjątkowa! Idealna! Cudowna! Nie jestem jak widziałem w tym zdaniu odosobniony. Niesamowita gra całego zespołu, skrzypce i flet...Ach. Pięknie rozbudowana pisoenka, wyjątkowy moment wyciszenia, gry piccicatto, a potem łagodne przejście w normalną grę na skrzypcach i stopniowe narastanie głośności, barw i tła!!! Za to wykonanie nalezy się zespołowi nie wiem co! Wielkie zaskoczenie tego koncertu! Ciągle teraz słucham tej pisoenki...Ciagle tak samo zachwyca (no może nie aż tak jak na żywo...Uśmiech )

A po tym wielkim uniesieniu, pędzący szlagier. Speedwey! I faktycznie, pędził jak szalony! A te wybuchy perkusji w drugiej częsci utworu jak zwykle niezwykłe!

No i odzywa się tajemniczy, odległy flet. Nie chce pisac jak Wacek, ale musze jednak użyć takiego epitetu. Wszystko idealnie odtworzone. Efekt narastania, dochodzące instrumenty. Klawisze wzruszają, Mark "wymiata" na gitarze, a publicznośc włącza się do całości. Po rozpocząciu spiewania przez Marka-również aplauz zebranych...prawie 15 minut wielkich wzruszeń. Nie można było usiedzieć! A do tego te efekty świetlne, piano...i znowu forte..Ach! Jak tu nie kochać tego człowieka co to ułożył i gra! Chyba nie jednego uszczęśliwił poważnie i na długo!

I? No i? No i w końcu Brothers In Arms. Widziałem jedną zapaloną i ruszającą się zapalniczkę Uśmiech Zaskakuje mnie ten 61 latek! Jak on to robi?? Po tylu latach! W tym wieku! ten śpiew, ta gitara, ten zespół!!! Wielcy ludzie!

So Far Away- kolejna "nowe" dzieło! Wykonanie pierwsza klasa!

Na koniec- smutne Piper To The End. Smutne, bo na koniec. Jakoś miałem nadzieję, że może zachęceni publicznością zagrają w nagrodę Going Home, ale to juz było marzenie. Tylko marzenie.


Cały koncert był pieknym przeżyciem, do którego myślami będe wracał, oraz Winampem będe go przywracał do życia! Knopfler z zespołem potwierdził swój najwyższy światowy poziom, niesamowitą klasę i utwierdził swoje miejsce w pierwszej lidze muzycznej! Jestem bardzo wdzięczny za coś tak dla mnie wyjątkowego i niesamowitego.
Kazdy kto nie mógł być na koncercie może tego żałować. Ja juz nie przepuszcze żadnego występu tego Króla gitary!!!!!! Dziękuje również współuczestnikom (WAM) koncertu za taką atmosfere i aplauz!


P.S. A tego Pana z Hali Stulecia co to światło uruchomił po koncercie, to bym......wrrr Uśmiech
Odpowiedz
Widzisz FAF, chcesz to potrafisz Uśmiech))))) Bardzo ladna relacja
Odpowiedz
fantastyczny opis Faf Uśmiech
czytam, a w głowie zaczyna się odtwarzać cały koncert.
Odpowiedz
Dziekie faf za relacje a telefon bedzieUśmiech albo skypeUśmiech
Odpowiedz
dziękuje za pozytywne reakcje.Uśmiech
Ogniu I Lodzie- nawet jak czasem nie chcę-to potrafię... Uśmiech
Mirku- czekam Duży uśmiech
Odpowiedz
pablosan napisał(a):Nawiązując do wypowiedzi Steevena-niestety w innym wątku, uważam, że bębny DC są na te trasie zdecydowanie najlepiej nagłośnione z wszystkich tras na których grał z MK. Zauważyłem to już w Helsingborgu (ciekawy byłem, czy tak samo będzie w Polsce i się nie zawiodłem), a dwa takie malutkie momenty w Speedway-pierwsze potężne uderzenie (ciarki na całym ciele) a potem na samym końcu: pach, pach, pach, pach i koniec gasną światła-to dla mnie coś wspaniałegoUśmiech

Obiema rękoma podpisuję się pod tym co piszesz. Jak tylko popłynęła muzyka, też usłyszałem niesamowite brzmienie bębnów. A Speedway po wysłuchaniu pierwszy raz na płycie uznałem za cienki utwór, dopiero jak w Kongresowej usłyszałem te potężne uderzenia (w liczbie mnogiej, bo kiedyś grali to trochę inaczej) to tak jak piszesz: "ciary na plecach"
Odpowiedz
faf: Z wielką przyjemnością poznałem "chodzące avatary" oraz Nicki z forum. Było to naprawdę ciekawe i miłe przeżycie. W końcu mogłem uścisnąć te palce, które tu uzupełniają te strony o zawartośc Uśmiech

pomimo iż palce te przyodziane były w obciachowe koszulki? zaiste niesamowite...
Odpowiedz
faf123 napisał(a):Ogniu I Lodzie- nawet jak czasem nie chcę-to potrafię... Uśmiech

Bo madrość wynika z dobrej oceny a nie z pierwszych chwil, kiedy emocje sa zbyt butne... ) Dobra prace ludzie dobrze ocenia, zla szydere nigdy Uśmiech
Odpowiedz
Ewa napisał(a):Witam!
Jestem tu nowa, ale chyba tu byc muszę bo trudno o większą wielbicielkę Artysty. Marka Knopflera po prostu uwielbiam od wielu lat. Moja kolekcja winyli, CD, książek o nim, jest zupełnie niezła. Chociaż słucham różnej muzyki do niego i DS ciągle wracam.
Na koncertach byłam dwóch: na Torwarze i we Wrocławiu. Na tych dwóch się zapewne nie skończy. Koncerty Marka to dla mnie po prostu uczta. Na youtube zamieściłam dwa filmiki z ostatniego koncertu, mam jeszcze pare to może je jeszcze pokaże.
Póki co tu nie czuję się jeszcze przyjaźnie, ale pewnie dam radę.
Odezwę się jeszcze. Fajnie, że jesteście Uśmiech


WITAJ EWA.
Książek? Możesz napisać coś więcej?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. kuba1313 115 157,383 25.06.2011, 21:01
Ostatni post: Ania_M
  Mark Knopfler we Wrocławiu!!! Robson 278 298,023 02.07.2010, 16:32
Ostatni post: communique
  Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! HOWARD 57 82,487 01.07.2010, 18:54
Ostatni post: Ania_M
  Zdjęcia na koncercie Suchar 1 11,087 01.07.2010, 10:58
Ostatni post: planar

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości