Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
Muszę przyznać, że gdy przybyłem pod Halę Stulecia i chwilę przed otwarciem bramek rozglądałem się po okolicy to z początku faktycznie myślałem, że "ci w czerwonych koszulkach" to jakaś grupa organizacyjna, może dlatego, ze sam szukałem jakiegoś stoiska z gadżetami, a do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógł wykonać koszulki na własną rękę. Też nie sądzę, że jest to jakaś "siara" - często się zdarza, ze fankluby mają jakieś znaki wspólne wśród uczestników, jeszcze częściej są to koszulki. Nie widzę nic złego w takim sposobie wyrażania swoich pasji.
Odpowiedz
faf123 napisał(a):. Do tego to wygladało jakbyscie byli członkami obsługi koncertu, albo jakiegoś zgromadzenia zgromadzenia.

A tu ci powiem, że jak staliśmy na tyłach to jakiś gość od przesyłek powiedział mi, że ma doręczyć mikrofon i żebym go wpuścił przez bramę Duży uśmiech
Love, Peace & Dire Straits
Odpowiedz
W ogóle w takich koszulkach marzy mi się abyśmy kiedyś razem pojechali na jakiś eurupejski koncert MK> Kiedyś na ten temat rozmawiałem z Waldkiem Jambore. Wynajmujemy autokar i w drogę. Fani Bruce'a Springsteena tak robią i oczywiście w swoich forumowych koszulkach. Ale będziemy sie martwic gdyby Mark niechcacy ominął Polskę>

ps> chyba z pięć osob pytało mnie przy którym stoisku można kupic te czerwoną koszulke> I co ja miałem im powiedziecUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Na prośbę Filipa, mimo, że nie jestem Bartem Oczko wydzieliłam linki do zdjęć i nagrań do osobnego wątku:
http://forum.knopfler.pl/showthread.php?t=1765
I prosiłabym, żeby takowe linki się tam właśnie znalazły Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
Robson napisał(a):Po co Wy się w ogole tlumaczycie ile piwek wypiliscie>Numitor faf bylismy na pewno w tym samy klubie?Uśmiech

Niby racja Oczko Chociaż jednak jakiś tam komentarz mam ochotę dodać. Niech to będzie również moja "relacja" z wyjazdu.

Panowie, jak już o kulturze mowa, to wypadałoby się chociaż pożegnać, a nie zmywać się po angielsku. Przywitaliście się, poszedłem chyba do kib... gabinetu odnowy biologicznej Oczko a potem was pięć minut szukałem w knajpie i na zewnątrz bo chciałem pogadać. To ja już wolę Józia, który pyta mnie: "żży tu żie sikhaa?" ;] Ja na to: "tak, ale wiesz - trzeba drzwi otworzyć, wejść do środka i w ogóle". Józio zawiedziony: "khuurwaa..." :| Wymagania, nie? Oczko

Ale Józio tam był, bawił się dobrze, i to się liczy. A do nieprzytomności przecież nikt się nie spił. A jak by się nawet i spił, to znalazłby się jakiś dobry duch pokroju Mikołaja, który by nieszczęśnika odstawił bezpiecznie w ramiona Morfeusza.

A w ogóle to zrobili się chyba tylko Józio i jambore Uśmiech

Co do rozmów - ja słyszałem bardzo dużo o Marku, może dlatego, że byłem tam dłużej niż pięć minut Oczko Analizowaliśmy chyba każdy zagrany na koncercie kawałek, wpadaliśmy w ekstazę ilekroć obsługa puściła MK / DS, wspominaliśmy poprzednie koncerty i wyjazdy, gadaliśmy też o forum. Było zbiorowe czytanie recenzji z Tylko Rocka (Alchemy DVD), była dyskusja o Metallice, były żale do Marka że nie chciał płyty podpisać Oczko

Dodam, że pisanie takich bredni (tak, bredni) to jest, że się tak wyrażę kolokwialnie, podcinanie gałęzi, na której sramy we własne gniazdo Oczko Widzicie ilu ludzi się tu ostatnio zarejestrowało? Wchodzą przede wszystkim w ten wątek i co widzą? Bandę zarzyganych pijaków, bo tak to mistrzowie odmalowaliście. Robson ma rację połowicznie: nie ma co tych pierdół komentować, bo sami wiemy jak było naprawdę. Ale biorąc poprawkę na forumową młódź warto zdementować to, co insynuują numitor i faf.

Tak więc, droga młódzi (?) forumowa: nie było żadnych scen dantejskich ni karczemnych, oni przesadzają Uśmiech Stwierdziłem dwóch bardziej podpitych, reszta elegancko trzymała fason. A pod koniec imprezy tym bardziej okazało się, jacy to kochani i serdecznie ludzie - ale o tym poniżej Uśmiech

Po tej dygresji właściwa relacja Uśmiech

Ten wyjazd od początku zaczął się nietypowo. Byłem w piątek normalnie w pracy, a pociąg miałem o 16:35 - we Wrocławiu o 19:00. Na stacji okazało się, że pociąg ma 10 minut opóźnienia. Przed samym odjazdem "zwiększył opóźnienie do ok. 70 minut". Potem - do 100 minut... Potem okazało się, że gdzieś na trasie spłonęła lokomotywa i był zator. Trudno, jadę następnym. Kolejka, unieważnienie biletu, druga kolejka, zwrot kasy i nowy bilet. Pociąg stoi na stacji, hura! Wsiadam. Hmm... Opóźnienie 10 minut. Zaczyna się? Duży uśmiech Ale nie - jedziemy!

Jednak różowo nie jest. Dojazd dopiero na 20:03, spóźnię się! Cóż, bywa. Dotarłem do Wrocławia, biegnę w kierunku schodów dworcowych - nie ma ich! Biegnę do drugich - są. Biegnę na dworzec - nie ma dworca! :| Fatum jakieś? W Krakowie podczas zlotu remonty, we Wrocku też... Na szczęście udało mi się złapać taxi w locie. Pan wykazał zrozumienie i gnał jak sam Szatan.

Na bramce nawet mnie nie sprawdzali, tylko zawołali: GAZU! Ja bowiem z daleka się wydarłem: "PeKaPe - 100 MINUT OPÓŹNIENIA!" Duży uśmiech Zdążyłem na Prairie Wedding. Spokojne harmonie ukoiły zdyszany oddech.

Minusem było tylko natrętne echo perkusji, plusem - cała reszta Uśmiech A jak usłyszałem pierwsze dźwięki Telegraph Road, to po nogach mi pociekło... Nadal mam dreszczyk jak sobie to przypomnę Uśmiech

Aha, drugi minus: za szybko się skończyło! Duży uśmiech Mógłbym tam jeszcze dłuuugo siedzieć...

Po koncercie spotkanie pod iglicą. Radość, uściski, zapoznawanie się, zdjęcia i wygłupy Uśmiech Już tęsknię! No i znak rozpoznawczy - zajebiste czerwone koszulki Uśmiech Ze wszystkich które mam, ta mi się podoba najbardziej, choć początkowo do tej czerwieni byłem sceptycznie nastawiony. Robiliśmy wrażenie Uśmiech Podczas marszu do knajpki wysłałem żonie MMSa - powiedziała, że wyglądamy jak Smerfy, tylko że czerwone Oczko

Lokal przyjemny, studencka spelunka taka Oczko Szpilka już opisała co i jak się działo, ja tylko dodam, że Prowizorka Blues Band już zaczęła szlifować kawałki na zlot dzięki przyniesionej przez kogoś gitarze Uśmiech

Tańców nie było, jedynie hulanki i swawole. Niektóre rozmowy tak nas pochłonęły, że musieliśmy wyjść przed lokal by nie zagłuszała nas muzyka. W pewnym momencie chyba z dziesięć osób tam stało. A pobliska kebabownia zapewniła, by nasze żołądki nie tylko płyn wypełniał (i czipsy Oczko ).

Stopniowo ludzie zaczęli się wykruszać, ale grubo po północy zostało nas jeszcze z kilkanaście osób. Miałem plan by wrócić pociągiem o 3:23, ale Robson mnie namówił żebym jeszcze został. Dokładnie, namówił mnie w taki sposób:

- Bart, zostań jeszcze, jedź następnym!
- No cóż - namawiał, namawiał - i namówił... Oczko

Zatem przesunąłem plany na 5:07. O trzeciej zadzwonił telefon. "Kochanie, ja nie żartuję - wody mi odeszły!". Szok! Termin na 28 lipca Uśmiech Spokojnym i opanowanym głosem profesjonalisty powiedziałem Asi co i jak ma robić i kiedy przyjadę, po czym rozłączyłem się i opadłem przerażony w fotel Uśmiech Wstałem jednak ogłosić wieści - bo nie dalej jak godzinę wcześniej rozmawiałem z paroma osobami właśnie o mojej przyszłej córce. Zapanowała atmosfera radości, uspokajania i dodawania otuchy, gratulacji i toastów za "Knopflerównę" Uśmiech Jeden tylko Mikołaj miał po usłyszeniu nowiny taką minę, że ucieszyłem się, iż ktoś jest bardziej przerażony niż ja ;]

Robson i parę innych osób pożegnało się i na placu boku zostaliśmy: macsa, Pablo, jambore, szpilka, Mikołaj, Gasper i ja (chyba że coś pomieszałem, a to możliwe Duży uśmiech ). Zamówione taxi nas zrobiło w capa, ale nieoceniony jambore zdobył transport (ledwo mnie zawrócili z marszobiegu z buta na PKP Oczko ).

Zdążyłem na poród, byłem jeszcze całą sobotę w szpitalu. Kładłem się spać mając na liczniku 43 godziny bez snu Uśmiech Ale szczęśliwy.

Cały czas czułem Waszą obecność. SMSy, telefony, pozdrowienia. Nawet jeszcze dziś jambore dzwonił Uśmiech Czułem że nie jestem z tym sam i bardzo Wam za to dziękuję! Należeć do takiego KWA to zaszczyt Uśmiech (skrót KWA rozszyfruje numitor Oczko ).

A rejestrację na forum pięć lat temu uważam za jedną z najlepszych moich decyzji. Będę się nadal starał, by zarówno forum jak i zloty dawały nam jak najwięcej radości. Howgh ;]
Odpowiedz
Bart, ja jako młódź Forumowa powiem jedno: chłopakom widocznie sprawia radość takie psioczenie na wszystko i grunt, że chociaż koncert im się podobał. Więc dementowanie jest niepotrzebne Uśmiech
A tak nawiasem mówiąc, może wydzielę to do piaskownicy?
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
Piaskownica nie - to są w końcu jakieś opinie, nikt nie mówi że każdemu się musi podobać Uśmiech Sprostowanie zamieszczone, gra muzyka.
Odpowiedz
Tak jest, szefie!
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
Wojtek

Wszyscy oszaleli na punkcie twoich koszulek (wliczajac w to piszacego te słowa)Uśmiech
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
Mojej mamie też się podobały, a widziała tylko na zdjęciach (jak ja) Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
pablosan napisał(a):Wojtek

Wszyscy oszaleli na punkcie twoich koszulek (wliczajac w to piszacego te słowa)Uśmiech

Bardzo mi milo czytac te slowa Uśmiech Kurcze, moze do Knopflera napisze z oferta handlowa? Oczko
Odpowiedz
Spróbować zawsze możesz Uśmiech
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
Wojtku twoja kiszulka jak wiesz jest u Marka, ale oferte zlozUśmiech
Odpowiedz
Choc bylo tak pieknie, zawsze jest ktos komu bedzie zalezec by zburzyc to co piekne, dobre, co podnosi na duchu, zawsze bedzie ktos kto by chcial dzielic, poroznic. Nie dajmy sie sprowokowac.
Ja wyznaje zasade "LUDZI CHORYCH TRAKTOWAC JAKO CHORYCH" i koniec. Choc sam nie jestem w pelni zdrowy ale to choroba "knopflerus chronicus acutus non curabile" Ta choroba dopadla wiekszosc z nas.
Odpowiedz
ale w takiej czerwonej koszulce to troszkę wstydziłbym się chodzić.

A powiedz w czym wstyd? Bardzo sympatyczne było jak ludzie przychodzili i pytali o te koszulki! Wydaje mi się że jesteś sztywnym gościem , który myśli że jest mądrzejszy od wszystkich i na wyższym poziomie.(tak to wygląda) Nie o to w życiu chodzi. Możesz na co dzień chodzić w garniaku i pod krawatem. Twoja sprawa.Przede wszystkim powinieneś przeprosić ludzi za głupie gadanie o pijaństwie. Widocznie dla ciebie wypicie piwa kwalifikuje już do pijaństwa. sam bobofruty pijesz?
Odpowiedz
Dobra, już nie róbcie takiego wielkiego halo z tego "pijaństwa". Przecież to całkiem normalne, że w pubie/klubie/jakkolwiek to nazwać się pije, no Duży uśmiech Chociaż w sumie to możliwe, że ja nie mam prawa głosu, gdyż znam to "zjawisko" tylko z obserwacji, bo sam raczej stronię od alkoholu. Co nie zmienia faktu, że wiele razy miałem do czynienia z ludźmi "pod wpływem" i jako "młódzi forumowej"(ciekawe określenie, btw) niespecjalnie mi przeszkadzają takie opisy w relacjach. A niech będą Język
Odpowiedz
Witam!
Chciałem sie podzielić wrażeniami. To mój drugi koncert, poprzednio byłem na Torwarze dwa lata temu, jednak nadal mam go w sercu jako spełnienie marzeń i przezycie niemal metafizyczne.
Wyruszyłem wraz z żonką z domu o 13 (Tarnów). Tankowanie auta i w drogę. Ruch na drodze niesamowity - w Łapczycy mega korek więc jadę objazdem do autostrady. Na autostradzie wszystko idzie jak z płatka i pod halą jestem na 18.30.
Na koncercie siedzę sektor A2 rząd 16. Siedziałem naprzeciwko jednej z kolumn i miałem wrażenie że słyszę dźwięk tylko z tej kolumny. Obok mnie siedziała Pani z wentylatorkiem na baterie, który włączała go co chwila, co bardzo irytowało. Dopiero jak ktoś jej zwrócił uwagę to przestała sie wietrzyć.
Sam koncert powalający na kolana. Wprawdzie brakło mi dwóch piosenek które zagrał poprzednio (Our Shangri-La i True love(...)) ale szczególnie utkwiło mi w pamięci zagranie "Done With Bonaparte" - po prostu perfekcja, jaka harmonia dźwięków!!. Tyle razy słyszałem tę piosenkę a znów mnie zaskoczyła. Dużo lepiej zagrane Brothers in Arms w porównaniu z tym Torwarowym. Tak samo Marbletown. Jaka szkoda że nie zagrali Shangri-La!
Powrót do domu to walka żeby nie zasnąć za kierownicą. Wróciłem szczęśliwie o 2.45 Do następnego koncertu, pozdrawiam !
Odpowiedz
Choc bylo tak pieknie, zawsze jest ktos komu bedzie zalezec by zburzyc to co piekne, dobre, co podnosi na duchu, zawsze bedzie ktos kto by chcial dzielic, poroznic. Nie dajmy sie sprowokowac.
Ja wyznaje zasade "LUDZI CHORYCH TRAKTOWAC JAKO CHORYCH" i koniec. Choc sam nie jestem w pelni zdrowy ale to choroba "knopflerus chronicus acutus non curabile" Ta choroba dopadla wiekszosc z nas.
Odpowiedz
liczi napisał(a):Czy ktoś się orientuje któż taki umilał czas w ramach supportu? Pytam oczywiście o przedkoncertowego wykonawcę kawałków puszczonych pewnie z mp3 Język

ponawiam pytanie.

Co do koszulek, fajny pomysł, gdybym miała taką możliwość też bym sobie ubrała Uśmiech

Co do wrażeń z koncertu to jeszcze trawię. Piszecie, że problemy z nagłośnieniem, pogłosem itd, byłam w sektorze A1 rząd 6 i albo wszystko było tak jak być powinno albo przez tą 2 godzinną hipnozę z prawoskrętem szyjnym zwyczajnie nie zwróciłam uwagi na takie 'szczegóły'. Szkoda, że nie mam porównania z innymi koncertami. A tak poza tym to niesamowite przeżycie, REWELACJA Uśmiech

Bart gratuluję "Knopflerówny" Uśmiech
Odpowiedz
liczi napisał(a):Czy ktoś się orientuje któż taki umilał czas w ramach supportu? Pytam oczywiście o przedkoncertowego wykonawcę kawałków puszczonych pewnie z mp3 Język
Guy Fletcher:
"Incidentally, a lot of folks have been asking Dave at the FOH desk what the pre-show music is that is played in the hour or so before the show. As it's a compilation I made up at the start of the tour, here is the full listing."

[Obrazek: PreShowsongs.jpg]
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. kuba1313 115 157,432 25.06.2011, 21:01
Ostatni post: Ania_M
  Mark Knopfler we Wrocławiu!!! Robson 278 298,040 02.07.2010, 16:32
Ostatni post: communique
  Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! HOWARD 57 82,498 01.07.2010, 18:54
Ostatni post: Ania_M
  Zdjęcia na koncercie Suchar 1 11,092 01.07.2010, 10:58
Ostatni post: planar

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości