07.07.2010, 08:59
Niestety. Wrocław wypadł gorzej niż Warszawa. Brak klimatyzacji, gorsze nagłośnienie i chyba troszkę słabsza forma MK..No ale oczywiście i tak pojadę na kolejny koncert
|
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
|
|
07.07.2010, 08:59
Niestety. Wrocław wypadł gorzej niż Warszawa. Brak klimatyzacji, gorsze nagłośnienie i chyba troszkę słabsza forma MK..No ale oczywiście i tak pojadę na kolejny koncert
A słabsza forma w czym się w/g Ciebie objawiała?
U mnie po piątkowym koncercie wystąpiła jeszcze jedna przypadlość> Nie potrafie słuchać czegokolwiek poza MK To musi być ten głos i ta gitara>
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
07.07.2010, 09:37
Po tym co słysze na nagraniu mp3 (czyli de facto zdejmując niekorzystny wpływ sali, z którym to zarzutem zupełnie sie zgadzam; skupiając się na faktycznej i oryginalnej formie, jaką stworzył zespół) podobnie jak Robson jestem zdziwiony stwoerdzeniem o "gorszej formie" Marka. Wręcz przeciwnie. Przecież zagrał i zaśpiewał (właśnie - zaśpiewał!) wspaniale!
07.07.2010, 10:06
mikołaj napisał(a):pomimo iż palce te przyodziane były w obciachowe koszulki? zaiste niesamowite... nie palce, a korpusy.
07.07.2010, 10:22
faf123 napisał(a):nie palce, a korpusy. 1-0 ![]() Syty, a w Warszawie była klimatyzacja?! To chyba nie Torwar. Na Torwarze było więcej ludzi, wszyscy stali, Torwar to była tragedia patrząc przez pryzmat 2h stania przed pierwszym utworem
Love, Peace & Dire Straits
07.07.2010, 11:01
Faf, po raz pierwszy od dawna przeczytałam Twojego posta z prawdziwą przyjemnością
Gratuluję i dziękuję, mnie tam nie było i tego typu relacje są dla mnie naprawdę ważne.
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down I still believe that there's somewhere for us But now it's something that we don't discuss And you're the best thing I ever knew Stay with me, baby, and we'll make it to We'll make it to Tu można kupić moją książkę ![]() Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
07.07.2010, 12:07
A zauważyliście, że tym razem ochrona w ogóle nie trzepała. Nawet mi torby nie otworzyli. Ze wszystkich Markowych biletów ten ostatni praktycznie jet nieruszony. Niebywale> Zero kontroli> Ale na samym koncercie byłem świadkiem upominania bo ktoś starał się filmować.
Z rzeczy ktore kupiłem bardzo jestem zadowlony z czapeczki. Świetna i czarna czyli taką jaką chciałem i oczywiscie kolejna tour book do kolekcji. Elegancko wydana> jak zwykle ze wszystkimi tekstatmi z ost> płyty i kilkoma wypowiedziami MK> Ale generalnie te wszystkie rzeczy są za drogie. No i jeszcze dzieki Waldkowi załapłem się na jedną odznake "MARK KNOPFLER GET LUCKY" ale gdyby Ktoś to kupił (były cztery w komplecie) I chciał np. jedną odsprzedać to ja bardzo proszę bo chcialem komuś zrobić drobny upominek
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
07.07.2010, 12:30
Mark tez pije piwo
o Rolling stonesach nie wspominajac
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------ szefu
07.07.2010, 13:06
Witam Wszystkich. O forum dowiedziałem się od "czerwonokoszulkowców" ;-) To był nasz (byłem z żoną) pierwszy koncert MK. Bilety kupiliśmy chyba rok temu. Na trzy tygodnie przed koncertem złamałem nogę ;-) Nie wyobrażałem sobie tego że nie będzie mnie na koncercie. Mieszkamy trochę daleko od Wrocławia bo koło Gdańska. Zdecydowaliśmy że pojedziemy autem. To była również pierwsza tak długa trasa mojej żony ;-) Dała radę w obie strony ;-) Cały czas jesteśmy pod wrażeniem koncertu. Prawie non stop leci MK z pendriva zakupionego po koncercie. Pozdrawiam Wszystkich. I do zobaczenia na następnych koncertach ;-)
07.07.2010, 13:43
Xawery67 szacun jak to mowi wspolczesna mlodziez i udzielaj sie na forum
07.07.2010, 13:44
witamy xavery67
i jak Ci się podobała ta zgraja "czerwonokoszulkowców"? Robson napisał(a):A zauważyliście, że tym razem ochrona w ogóle nie trzepała. Nawet mi torby nie otworzyli. Ze wszystkich Markowych biletów ten ostatni praktycznie jet nieruszony.to fakt, bilety chyba wszyscy mają nie tknięte, a i do torby mi nie zaglądali za bardzo, kazali tylko otworzyć i tyle. Na sali tylko zwrócili uwagę mojemu sąsiadowi, żeby usiadł
07.07.2010, 14:29
Slucham namietnie Piper to the end.
Mysle ze beda tak grac w niebie
07.07.2010, 14:48
Dla wszystkich którzy nie wytrzymali po Telegraph i dzięki Mirkowi znaleźli sie dwa metry od Marka ostatnie trzy utwory z zapisem koncertu to było niezwykłe odkrycie. Bo przed sceną nie słyszliśmy głosu ale za to widok mieliśmy przedni
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
07.07.2010, 14:58
Słychać było Robson. Było słychać wszystko na sucho, bez przodów, i gitarę Marka, i Hammondy, fleciki, perkusję, a nawet momentami wokal.. Bezpośrednio od Knopflera
Love, Peace & Dire Straits
07.07.2010, 15:08
Gdzie tam bylo słychać. Instrumenty wspaniale mówie wyłącznie o wokalu. Całego koncertu nie chciałbym w takich warunkach ale emocje nie pozwoliły usiedzieć w miejscu
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
07.07.2010, 16:20
mirek napisał(a):Xawery67 szacun jak to mowi wspolczesna mlodziez i udzielaj sie na forumDzięki. Teraz mam dużo czasu ;-) to pewnie coś jeszce napiszę szpilka napisał(a):witamy xavery67 Podobała się mi i żonie. Jak by co to piszę się też na koszulki
07.07.2010, 17:03
No mix nie był idealny, ale parę razy było słychać wokal
Widać schorzenie zawodowe radiowców i akustyków - głuchota
Love, Peace & Dire Straits
07.07.2010, 18:05
Tak pod sceną było magicznie!!! To fakt, ze wokalu nie było słychać, ale gitara Marka z jego Marschalli to było doznanie nieziemskie - nie brzmiało to już tak samo miękko i aksamitnie z głośników nagłaśniających halę
07.07.2010, 18:52
Witajcie
![]() Zdecydowałem się podzielić z wami moimi wrażeniami z koncertu. Jeżeli można byłoby opisać to jednym słowem to pozostaje tylko powiedzieć, że było cudownie. Zacznę jednak od początku. Bilety na koncert we Wrocławiu zakupiłem 14 września 2009. Bez liku trzeba było czekać 10 miesięcy. Czekanie na przyjemność też jest przyjemnością. Występ we Wrocławiu to mój drugi, który miałem okazje słuchać, oglądać na żywo. Zupełnie jednak inaczej się do niego przygotowywałem. Solowa muzyka Marka nie była mi tak znana podczas koncertu na warszawskim Torwarze. Czekałem na moje ulubione SOS i BiA. Nie potrafiłem wtedy dokładnie skupić się na pozostałych utworach, a przez to zupełnie inaczej przeżyłem koncert warszawski porównując z tym wrocławskim. We Wrocławiu nie czekałem na SOS, ba! nawet gdyby Mark tego nie zagrał nie czułbym się tak rozczarowany. Występ w Hali Stulecia był też inny z powodu, że po raz pierwszy zabrałem na koncert moją drugą połówkę, której chyba się nie odwdzięczę. W czasie przerwy między TR a BiA wyskoczyła zerwać mi plakat, który właśnie oddałem to obramowania . Jeden z piękniejszych markowych pamiątek. Co do zagranych utworów podsumuje to na końcu. W tym miejscu chciałbym powiedzieć, co było chyba dla mnie najwspanialszego. Po TR kiedy jeden z naszych forumowiczów( przepraszam, ale nie znam się z nikim osobiście, w przyszłym roku będę na zlocie to nadrobię zaległości ) podszedł pod scenę. Ja nie wahałem się ani chwili i zrobiłem to samo. To co się działo dalej, to już chyba wszyscy wiedzą. Było to moje najwspanialsze knopflerowe sekundy. Mogłem krzyknąć niczym Faust "Chwilo trwaj jesteś piękna". Kiedy znalazłem się od Marka na wyciągnięcie ręki, serce waliło mi jak młot, nogi to miałem jak z waty, a kiedy chciałem uchwycić tą piękną chwilę zdjęciem musiałem sporo się namęczyć, aby opanować drżące ręce. Macsa bodajże powiedział, że to coś wspaniałego. Patrzyłem również na innych forumowiczów, było to cudowne uczucie konsolidacji i zrozumienia. Wszyscy znaleźliśmy się w knopflerowym raju. Dziękuje wszystkim za tak wspaniałe przeżycie. Chciałem jeszcze podsumować moje wrażenia, co do pojedynczych utworów. Zaczynając od początku set listy. 1. Border Reiver- uwielbiam ten dreszczyk kiedy gasną światła a publiczność oczekuje wejścia artysty , piosenka wprowadziła mnie od razu w dobry nastrój. 2. What it is- bardzo dobry kawałek, świetna interakcja z publicznością w czasie markowej solówki-oklaski 3. Sailing To Philadelphia- serce mocniej zabiło podczas solówki, cieszyłem się wtedy z miejsc siedzących, można było oprzeć się wygodnie i wsłuchać się w te wspaniałe dźwięki. 4. Coyote-wesoła pioseneczka z fajnym rockowym brzmieniem 5. Prairie Wedding- chyba wolałbym Cleaning my gun 6. HFB- cudowne brzmienie! jeden z moich ulubionych utworów solo Marka 7. Romeo and Juliet- piękna ballada, chyba ponadczasowa 9. SOS- tutaj hala zdecydowanie się ożywiła, co do moich wrażeń było super. Jednak Mark nie gra tego już z takim polotem jak wcześniej. Nie dziwię się, bo grać ciągle to samo przez ponad 30 lat. Wolałbym bardziej dynamiczniejszą wersję, może tą dłuższą z pianem w środku i zabawie gitary z saksofonem, ale i tak świetnie. 10. Done With Bonaparte- na żywo brzmi wesoło i odprężająco, jednak przyznam szczerze, że nie przepadam za tym kawałkiem. 11. Marbletown- świetna wersja, aranżacja super ![]() 12. Speedway at Nazareth- to chyba koncertowa klasyka Marka. Kawałek, który powala. Świetnie Marka niosły emocje, nawet wstał przy końcówce. 13. TR- nic dodać nic ująć, po prostu nastrojowy i pięknie. Myślałem, że może ktoś z publiczności krzyknie coś w stylu "love you" podczas piana. Jednak polska publiczność doskonale czuła klimat. 14. BiA- już pod sceną, dla mnie słyszalna tylko gitara Marka. Nie narzekam ![]() 15. So far away- stary już też kawałek, ale jednak zagrany dynamicznie i z polotem. Wcześniej się nim przejadłem. Dla mnie odżył na nowo. 16. Piper to the end- świetne zakończenie koncertu,no chociaż zamieniłbym to na Going Home. Nie! Może najlepiej to i to ![]() Mam wrażenie, że Mark był w lepszej formie niż w Warszawie. Może to tylko subiektywne uczucie, ale więcej utworów zagranych z prawdziwym "pazurem". Czekam jeszcze na wasze wrażenie, chociaż już i tak dużo zostało napisane. P.S Koszulki były świetne. Czułem się wyróżniony spośród wielu. Knopfler.pl był noszony z dumą
08.07.2010, 01:11
My dopiero dzisiaj (a w sumie wczoraj, bo już po północy) o 6.00 rano zawinęliśmy do Warszawy, po kilku dniach pełnych przygód i wrażeń spędzonych w województwie dolnośląskim (Wrocław-Duszniki Zdrój w wielkim skrócie - może potem opiszę dokładniej).
piątkowy wieczór...zapamiętam na długo. Koncert cudowny. Niesamowite uczucie - słyszeć Marka już po raz trzeci. Znowu ciary! Co więcej, ta akcja zapoczątkowana przez mirka, czyli rajd pod scenę - zapadnie mi w pamięci na długo! o krok od TEJ gitary. Ten wieczór należał do wyjątkowych również z innego powodu - spotkania z Wami, już po 3 tygodniach od mojego pierwszego zlotu. Było mi bardzo, bardzo miło! Wybaczcie, na razie tyle - chcę napisać więcej, ale muszę to wszystko przemyśleć. Ostatnie dni były bardzo intensywne (góry, góry, góry! ![]() , nie było czasu na głębszą kontemplację. Co ciekawe, conajmniej kilka razy dziennie stwierdzaliśmy, że to niemożliwe, że to już PO! Obciecuję, gdy wrócę do domu, (na mazurską wieś napiszę więcej.
"It's the end of a perfect day for all the surfer boys and girls..."
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. | kuba1313 | 115 | 157,468 |
25.06.2011, 21:01 Ostatni post: Ania_M |
|
| Mark Knopfler we Wrocławiu!!! | Robson | 278 | 298,050 |
02.07.2010, 16:32 Ostatni post: communique |
|
| Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! | HOWARD | 57 | 82,505 |
01.07.2010, 18:54 Ostatni post: Ania_M |
|
| Zdjęcia na koncercie | Suchar | 1 | 11,093 |
01.07.2010, 10:58 Ostatni post: planar |
|