Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 4.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po Koncercie We Wrocławiu - Wrażenia
Niestety. Wrocław wypadł gorzej niż Warszawa. Brak klimatyzacji, gorsze nagłośnienie i chyba troszkę słabsza forma MK..No ale oczywiście i tak pojadę na kolejny koncert
Odpowiedz
A słabsza forma w czym się w/g Ciebie objawiała?

U mnie po piątkowym koncercie wystąpiła jeszcze jedna przypadlość> Nie potrafie słuchać czegokolwiek poza MKUśmiech To musi być ten głos i ta gitara>
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Po tym co słysze na nagraniu mp3 (czyli de facto zdejmując niekorzystny wpływ sali, z którym to zarzutem zupełnie sie zgadzam; skupiając się na faktycznej i oryginalnej formie, jaką stworzył zespół) podobnie jak Robson jestem zdziwiony stwoerdzeniem o "gorszej formie" Marka. Wręcz przeciwnie. Przecież zagrał i zaśpiewał (właśnie - zaśpiewał!) wspaniale!
Odpowiedz
mikołaj napisał(a):pomimo iż palce te przyodziane były w obciachowe koszulki? zaiste niesamowite...

nie palce, a korpusy.
Odpowiedz
faf123 napisał(a):nie palce, a korpusy.

1-0 Duży uśmiech

Syty, a w Warszawie była klimatyzacja?! To chyba nie Torwar. Na Torwarze było więcej ludzi, wszyscy stali, Torwar to była tragedia patrząc przez pryzmat 2h stania przed pierwszym utworem
Love, Peace & Dire Straits
Odpowiedz
Faf, po raz pierwszy od dawna przeczytałam Twojego posta z prawdziwą przyjemnością Uśmiech Gratuluję i dziękuję, mnie tam nie było i tego typu relacje są dla mnie naprawdę ważne.
We talked of looking just out of town
Now it's looking like a dream shot down
I still believe that there's somewhere for us
But now it's something that we don't discuss
And you're the best thing I ever knew
Stay with me, baby, and we'll make it to
We'll make it to



Tu można kupić moją książkę Uśmiech
Księgarnia Wydawnictwa Radwan - Aparatka
Odpowiedz
A zauważyliście, że tym razem ochrona w ogóle nie trzepała. Nawet mi torby nie otworzyli. Ze wszystkich Markowych biletów ten ostatni praktycznie jet nieruszony. Niebywale> Zero kontroli> Ale na samym koncercie byłem świadkiem upominania bo ktoś starał się filmować.

Z rzeczy ktore kupiłem bardzo jestem zadowlony z czapeczki. Świetna i czarna czyli taką jaką chciałem i oczywiscie kolejna tour book do kolekcji. Elegancko wydana> jak zwykle ze wszystkimi tekstatmi z ost> płyty i kilkoma wypowiedziami MK> Ale generalnie te wszystkie rzeczy są za drogie. No i jeszcze dzieki Waldkowi załapłem się na jedną odznake "MARK KNOPFLER GET LUCKY" ale gdyby Ktoś to kupił (były cztery w komplecie) I chciał np. jedną odsprzedać to ja bardzo proszę bo chcialem komuś zrobić drobny upominekUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Mark tez pije piwo Uśmiech o Rolling stonesach nie wspominajac
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu Uśmiech
Odpowiedz
Witam Wszystkich. O forum dowiedziałem się od "czerwonokoszulkowców" ;-) To był nasz (byłem z żoną) pierwszy koncert MK. Bilety kupiliśmy chyba rok temu. Na trzy tygodnie przed koncertem złamałem nogę ;-) Nie wyobrażałem sobie tego że nie będzie mnie na koncercie. Mieszkamy trochę daleko od Wrocławia bo koło Gdańska. Zdecydowaliśmy że pojedziemy autem. To była również pierwsza tak długa trasa mojej żony ;-) Dała radę w obie strony ;-) Cały czas jesteśmy pod wrażeniem koncertu. Prawie non stop leci MK z pendriva zakupionego po koncercie. Pozdrawiam Wszystkich. I do zobaczenia na następnych koncertach ;-)
Odpowiedz
Xawery67 szacun jak to mowi wspolczesna mlodziez i udzielaj sie na forumUśmiech
Odpowiedz
witamy xavery67
i jak Ci się podobała ta zgraja "czerwonokoszulkowców"?

Robson napisał(a):A zauważyliście, że tym razem ochrona w ogóle nie trzepała. Nawet mi torby nie otworzyli. Ze wszystkich Markowych biletów ten ostatni praktycznie jet nieruszony.
to fakt, bilety chyba wszyscy mają nie tknięte, a i do torby mi nie zaglądali za bardzo, kazali tylko otworzyć i tyle.
Na sali tylko zwrócili uwagę mojemu sąsiadowi, żeby usiadł
Odpowiedz
Slucham namietnie Piper to the end.
Mysle ze beda tak grac w niebieUśmiech
Odpowiedz
Dla wszystkich którzy nie wytrzymali po Telegraph i dzięki Mirkowi znaleźli sie dwa metry od Marka ostatnie trzy utwory z zapisem koncertu to było niezwykłe odkrycie. Bo przed sceną nie słyszliśmy głosu ale za to widok mieliśmy przedniUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Słychać było Robson. Było słychać wszystko na sucho, bez przodów, i gitarę Marka, i Hammondy, fleciki, perkusję, a nawet momentami wokal.. Bezpośrednio od Knopflera
Love, Peace & Dire Straits
Odpowiedz
Gdzie tam bylo słychać. Instrumenty wspaniale mówie wyłącznie o wokalu. Całego koncertu nie chciałbym w takich warunkach ale emocje nie pozwoliły usiedzieć w miejscuUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
mirek napisał(a):Xawery67 szacun jak to mowi wspolczesna mlodziez i udzielaj sie na forumUśmiech
Dzięki. Teraz mam dużo czasu ;-) to pewnie coś jeszce napiszę

szpilka napisał(a):witamy xavery67
i jak Ci się podobała ta zgraja "czerwonokoszulkowców"?

Podobała się mi i żonie. Jak by co to piszę się też na koszulki
Odpowiedz
No mix nie był idealny, ale parę razy było słychać wokal Oczko Widać schorzenie zawodowe radiowców i akustyków - głuchota Duży uśmiech
Love, Peace & Dire Straits
Odpowiedz
Tak pod sceną było magicznie!!! To fakt, ze wokalu nie było słychać, ale gitara Marka z jego Marschalli to było doznanie nieziemskie - nie brzmiało to już tak samo miękko i aksamitnie z głośników nagłaśniających halę
Odpowiedz
Witajcie Uśmiech
Zdecydowałem się podzielić z wami moimi wrażeniami z koncertu. Jeżeli można byłoby opisać to jednym słowem to pozostaje tylko powiedzieć, że było cudownie. Zacznę jednak od początku.
Bilety na koncert we Wrocławiu zakupiłem 14 września 2009. Bez liku trzeba było czekać 10 miesięcy. Czekanie na przyjemność też jest przyjemnością. Występ we Wrocławiu to mój drugi, który miałem okazje słuchać, oglądać na żywo. Zupełnie jednak inaczej się do niego przygotowywałem. Solowa muzyka Marka nie była mi tak znana podczas koncertu na warszawskim Torwarze. Czekałem na moje ulubione SOS i BiA. Nie potrafiłem wtedy dokładnie skupić się na pozostałych utworach, a przez to zupełnie inaczej przeżyłem koncert warszawski porównując z tym wrocławskim. We Wrocławiu nie czekałem na SOS, ba! nawet gdyby Mark tego nie zagrał nie czułbym się tak rozczarowany. Występ w Hali Stulecia był też inny z powodu, że po raz pierwszy zabrałem na koncert moją drugą połówkę, której chyba się nie odwdzięczę. W czasie przerwy między TR a BiA wyskoczyła zerwać mi plakat, który właśnie oddałem to obramowania Uśmiech. Jeden z piękniejszych markowych pamiątek.
Co do zagranych utworów podsumuje to na końcu.
W tym miejscu chciałbym powiedzieć, co było chyba dla mnie najwspanialszego. Po TR kiedy jeden z naszych forumowiczów( przepraszam, ale nie znam się z nikim osobiście, w przyszłym roku będę na zlocie to nadrobię zaległości ) podszedł pod scenę. Ja nie wahałem się ani chwili i zrobiłem to samo. To co się działo dalej, to już chyba wszyscy wiedzą. Było to moje najwspanialsze knopflerowe sekundy. Mogłem krzyknąć niczym Faust "Chwilo trwaj jesteś piękna". Kiedy znalazłem się od Marka na wyciągnięcie ręki, serce waliło mi jak młot, nogi to miałem jak z waty, a kiedy chciałem uchwycić tą piękną chwilę zdjęciem musiałem sporo się namęczyć, aby opanować drżące ręce. Macsa bodajże powiedział, że to coś wspaniałego. Patrzyłem również na innych forumowiczów, było to cudowne uczucie konsolidacji i zrozumienia. Wszyscy znaleźliśmy się w knopflerowym raju. Dziękuje wszystkim za tak wspaniałe przeżycie.

Chciałem jeszcze podsumować moje wrażenia, co do pojedynczych utworów. Zaczynając od początku set listy.

1. Border Reiver- uwielbiam ten dreszczyk kiedy gasną światła a publiczność oczekuje wejścia artysty Uśmiech, piosenka wprowadziła mnie od razu w dobry nastrój.
2. What it is- bardzo dobry kawałek, świetna interakcja z publicznością w czasie markowej solówki-oklaski
3. Sailing To Philadelphia- serce mocniej zabiło podczas solówki, cieszyłem się wtedy z miejsc siedzących, można było oprzeć się wygodnie i wsłuchać się w te wspaniałe dźwięki.
4. Coyote-wesoła pioseneczka z fajnym rockowym brzmieniem
5. Prairie Wedding- chyba wolałbym Cleaning my gun
6. HFB- cudowne brzmienie! jeden z moich ulubionych utworów solo Marka
7. Romeo and Juliet- piękna ballada, chyba ponadczasowa
9. SOS- tutaj hala zdecydowanie się ożywiła, co do moich wrażeń było super. Jednak Mark nie gra tego już z takim polotem jak wcześniej. Nie dziwię się, bo grać ciągle to samo przez ponad 30 lat. Wolałbym bardziej dynamiczniejszą wersję, może tą dłuższą z pianem w środku i zabawie gitary z saksofonem, ale i tak świetnie.
10. Done With Bonaparte- na żywo brzmi wesoło i odprężająco, jednak przyznam szczerze, że nie przepadam za tym kawałkiem.
11. Marbletown- świetna wersja, aranżacja super Uśmiech
12. Speedway at Nazareth- to chyba koncertowa klasyka Marka. Kawałek, który powala. Świetnie Marka niosły emocje, nawet wstał przy końcówce.
13. TR- nic dodać nic ująć, po prostu nastrojowy i pięknie. Myślałem, że może ktoś z publiczności krzyknie coś w stylu "love you" podczas piana. Jednak polska publiczność doskonale czuła klimat.
14. BiA- już pod sceną, dla mnie słyszalna tylko gitara Marka. Nie narzekam Uśmiech
15. So far away- stary już też kawałek, ale jednak zagrany dynamicznie i z polotem. Wcześniej się nim przejadłem. Dla mnie odżył na nowo.
16. Piper to the end- świetne zakończenie koncertu,no chociaż zamieniłbym to na Going Home. Nie! Może najlepiej to i to Uśmiech

Mam wrażenie, że Mark był w lepszej formie niż w Warszawie. Może to tylko subiektywne uczucie, ale więcej utworów zagranych z prawdziwym "pazurem". Czekam jeszcze na wasze wrażenie, chociaż już i tak dużo zostało napisane.

P.S Koszulki były świetne. Czułem się wyróżniony spośród wielu. Knopfler.pl był noszony z dumą Uśmiech


Załączone pliki
.jpg   Zdj?ie0153.jpg (Rozmiar: 85.92 KB / Pobrań: 31)
.jpg   Zdj?ie0152.jpg (Rozmiar: 89.81 KB / Pobrań: 31)
.jpg   aaa.jpg (Rozmiar: 93.31 KB / Pobrań: 40)
Odpowiedz
My dopiero dzisiaj (a w sumie wczoraj, bo już po północy) o 6.00 rano zawinęliśmy do Warszawy, po kilku dniach pełnych przygód i wrażeń spędzonych w województwie dolnośląskim (Wrocław-Duszniki Zdrój w wielkim skrócie - może potem opiszę dokładniej).

piątkowy wieczór...zapamiętam na długo. Koncert cudowny. Niesamowite uczucie - słyszeć Marka już po raz trzeci. Znowu ciary! Co więcej, ta akcja zapoczątkowana przez mirka, czyli rajd pod scenę - zapadnie mi w pamięci na długo! o krok od TEJ gitary.

Ten wieczór należał do wyjątkowych również z innego powodu - spotkania z Wami, już po 3 tygodniach od mojego pierwszego zlotu. Było mi bardzo, bardzo miło!

Wybaczcie, na razie tyle - chcę napisać więcej, ale muszę to wszystko przemyśleć. Ostatnie dni były bardzo intensywne (góry, góry, góry! UśmiechUśmiech, nie było czasu na głębszą kontemplację. Co ciekawe, conajmniej kilka razy dziennie stwierdzaliśmy, że to niemożliwe, że to już PO!

Obciecuję, gdy wrócę do domu, (na mazurską wieś Oczko napiszę więcej.
"It's the end of a perfect day for all the surfer boys and girls..."
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Po Koncercie We Wrocławiu - Zdjęcia, Filmy Itp. kuba1313 115 157,451 25.06.2011, 21:01
Ostatni post: Ania_M
  Mark Knopfler we Wrocławiu!!! Robson 278 298,046 02.07.2010, 16:32
Ostatni post: communique
  Lista obecności Wrocław -Zlot po koncercie! HOWARD 57 82,500 01.07.2010, 18:54
Ostatni post: Ania_M
  Zdjęcia na koncercie Suchar 1 11,093 01.07.2010, 10:58
Ostatni post: planar

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości