Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
Mam oryginalną amerykańską wersję płyty "Brothers in arms", zresztą była to moja pierwsza płyta CD kupiona o dziwo w Polsce jakieś 20 lat temu jeszcze w tekturowym długim pudełku. Bajka..
Ale po co to piszę.. Bo słuchając ostatnich płyt zapomniałem o tej "największej" i dzisiaj siedzę, słucham tej fantastycznej muzyki i zastanawiam się czemu Mark nie zrobi super koncertu - niespodzianki z takim utworem jak "The man's too strong" ta końcówka jest przepiękna...cudna
Pozdro
Liczba postów: 291
Liczba wątków: 3
Dołączył: 02.2008
Dlaczego przestał grać te utwory? Może dlatego, że woli teraz pośpiewać.
Może dlatego, że woli teraz pośpiewać niż pograć.
Mark ostatnio w ogóle jakiś oszczędny.
Liczba postów: 291
Liczba wątków: 3
Dołączył: 02.2008
Liczba postów: 423
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2007
No właśnie brakuje Marka...on jest niedopodrobienia.
Trochę to smutne..podobno na biletach było Dire Straits.
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
Nadal się zastanawiam, dlaczego w repertuarze koncertów Marka jest w zasadzie ten sam materiał od 2005 roku, nieznacznie różniący paroma utworami. Tylko "Telegraph Road", "Romeo And Juliet", "Sultans Of Swing", Brothers In Arms", "Walk Of Life", Money For Nothing". Nic więcej - przydałoby się "Tunnel Of Love" - chociaż to... no nędznie. Utwory z jego solowych płyt niestety nie dorównują tym z Dire Straits. Za mało werwy w nich. Na koncertach potrafi przyłożyć przecież solówkami, podoba mi się koncertowa wersja z bootlegów z 2005 "Boom, Like That", i z ostatniej trasy "Hill Farmer's Blues" i "Speedway At Nazareth" - dosyć się wysila przy tych solówkach, dobrze pasowałyby te utwory w repertuarze Dire Straits, ale reszta? No smęci... Nie wiem... może mu się nie chce wracać do starych utworów. Ile można grać to samo, a przecież tyle wspaniałego materiału zostawił na wcześniejszych płytach. Odnośnie solowych płyt - na "Golden Heart" werwa była, na "Sailing..." też, ale mniej, ale te płyty się podobały, nie tak jak na "Shangri-La", gdzie jasnym punktem było tylko "Boom, Like That", na "Kill To Get Crimson" też na palcach jednej ręki można policzyć dobre utwory. U Marka zanikło to co najważniejsze - dobre solówki, trochę mi przypomina to wszystko późnego, nudnego Nalepę. Niestety - ostatnie 4 płyty Marka odstają od reszty jego dorobku, ale gdyby się pozbierało najlepsze fragmenty - wyszłaby płyta naprawdę znakomita. No nic nie poradzimy, niby nie jest źle jak się słucha tych płyt, ale jakiś niedosyt pozostaje. To już muzyka dla wymagających, takich jak my fanów, która nowych fanów Markowi nie dostarczy. Ale on chyba tego nie chce. Swoje zarobił, robi to co lubi. A swoją drogą to ewenement w świecie rocka, żeby tak się "stoczyć" z pozycji wyrobionej dzięki "Brothers In Arms". Ale on to zrobił na własne życzenie i raczej trzeba go podziwiać za to, że zszedł ze sceny wraz z Dire Straits triumfalnie. Dire Straits należy się taki sam szacunek jak Led Zeppelin, Pink Floyd, ale jakoś Mark o to nie dba. Nikt z młodzieży nie chce grać takiej muzyki, rozwinąć stylu, który stworzył Mark, dodać nowe elementy. Jest kupa tribute-bandów, ale nikt nie czerpie z jego muzyki z artystów profesjonalnie teraz działających. A przecież technika gry Knopflera jest powalająca i gdyby jakiś młody gitarzysta zaprezentowałby takie umiejętności w jakimś znanym zespole - byłby znów uznany za jakiegoś boga gitary. Szkoda. Moim zdaniem tak naprawdę do przodu idzie scena progresywna i metal, reszta gatunków stoi w miejscu.
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Stach napisał(a):Nadal się zastanawiam, dlaczego w repertuarze koncertów Marka jest w zasadzie ten sam materiał od 2005 roku, nieznacznie różniący paroma utworami. Tylko "Telegraph Road", "Romeo And Juliet", "Sultans Of Swing", Brothers In Arms", "Walk Of Life", Money For Nothing". Nic więcej
Na trasie 2008 i 2010 nie było ani Walko Of Life ani Money For Nothing.
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
filipk91 napisał(a):Na trasie 2008 i 2010 nie było ani Walko Of Life ani Money For Nothing.
No wielka mi różnica - dwa utwory DS mniej! Jeszcze gorzej
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 291
Liczba wątków: 3
Dołączył: 02.2008
Jeszcze ze dwie trasy to dostaniemy tylko Brothers in arms na otarcie łez.
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 1,389
Liczba wątków: 26
Dołączył: 05.2008
Gram na gitarze od 8 lat i nie spotkałem się z określeniem 'cytat riffu'. Jaśniej proszę?
Stach, byłeś na koncercie MK? Bo narzekasz na niego w wersjach live, a czytając twoje wypowiedzi wydaje mi się, że nawet nie jesteś na bieżąco z tym co gra
Love, Peace & Dire Straits
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
Już tłumaczę. Przez cytat riffu rozumiem inaczej fragment riffu wpleciony w inną piosenkę, w tym przypadku w utwór "Donegan's Gone", jakbyś grał tą przytoczoną kompozycję i gdzieś w środku zagrałbyś np. początek głównego, charakterystycznego, wiodącego motywu gitarowego (to rozumiem przez riff) kompozycji "Money For Nothing" zagranego na przesterowanej gitarze elektycznej Marka. A cytat dlatego, że jakbyś pisał esej czy powieść to w którymś momencie przytoczyłbyś cudzą wypowiedź, i wtedy co? Stosujesz cytat  . Podobna sytuacja w utworze "Donegan's Gone", gdzie jakby stosujemy "cytat" riffu "Money For Nothing". Oczywiście Mark czegoś takiego nigdy nie grał. Narzekając na ilość kompozycji Dire Straits na jego solowych występach chciałem tylko zażartować, że jeszcze trochę i nie będzie prawie nic. To był żart z mojej strony. Jeśli chodzi o stosowanie cytau riffu jednej kompozycji w innych uworach - wiele zespołów coś takiego robi na koncertach, np. na jednej z płyt Led Zeppelin panowie wykonują "Whole Lotta Love" i gdzieś tak w środkowej części następuje wstawka/cytat przebojowych utworów rock n' rolla z lat 50. Znakomicie to swoją drogą brzmi. Znam - nie wszystkie bootlegi/wydawnictwa półoficjalne Knopfera z ostatnich lat i wiem, że niektóre są bardzo dobre, a niektóre mniej dobre, znam też ich repertuar. Ale jeśli chodzi o to co wcześniej napisałem w utworze ""Donegan's Gone"" to był żarcik, myślałem, że się domyślisz. Ja na gitarze gram od 13 lat, może źle ująłem pojęcie cytat riffu, może to fachowo inaczej się nazywa, akutat tego nie wiem, jest luka  , w każdym razie myślałem, że każdy się domyśli o co chodzi i weźmie to za żart.
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
seska napisał(a):Są wszyscy brakuje tylko Marka
http://www.youtube.com/watch?v=wwvZmpOv9...re=related
Trzeba przyznać że gitara solowa gra identycznie....ja bym nie rozpoznał a znam każdą zagrywkę Marka i brzmienie na wylot
Druga sprawa to granie pod szyldem Dire Straits - żenujące
Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
Stach napisał(a):może źle ująłem pojęcie cytat riffu, może to fachowo inaczej się nazywa, akutat tego nie wiem, jest luka , w każdym razie myślałem, że każdy się domyśli o co chodzi i weźmie to za żart.
"Cytat Riffu" każdy to zrozumie, a tylko złośliwi wytkną...
Pozdro
Liczba postów: 2,419
Liczba wątków: 182
Dołączył: 10.2004
seska napisał(a):Są wszyscy brakuje tylko Marka
http://www.youtube.com/watch?v=wwvZmpOv9...re=related
To tak jakby powiedzieć - jest bolid, brakuje tylko Kubicy.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Liczba postów: 291
Liczba wątków: 3
Dołączył: 02.2008
numitor napisał(a):To tak jakby powiedzieć - jest bolid, brakuje tylko Kubicy.
Bolid i stajnie też warto zobaczyć.
Liczba postów: 423
Liczba wątków: 10
Dołączył: 05.2007
Znalazłem na youtube:
this is a personal message from MARK's manager, PAUL CROCKFORD
Dear Joseph,
I completely understand. Unfortunately this was 'arranged' by people who should know better.
I apologise on behalf of Mark,
who was not aware that this show was going ahead,advertised as a Dire Straits concert.
It is something that we are keen to avoid especially as this leads to disappointment on behalf of fans who have bought tickets in good faith.
Kind regardsPC
Liczba postów: 234
Liczba wątków: 16
Dołączył: 11.2007
11.08.2010, 19:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2010, 20:37 przez Stach.)
Czy prawa do nazwy Dire Straits należą tylko i wyłącznie w całości do Marka Knopflera czy do jakiegoś innego członka też? Np. Johna Illsleya? Pewnie wytwórnia Vertigo/Universal też by miała coś do powiedzenia, bo wypuszcza płyty...
Kurczę, nie spodziewałem się, że aż tylu byłych członków DS zagra ze sobą w ostatnich latach. Knopfler brata się z Illsley'em, ten przecież kilka miesięcy temu grał z Alanem Clarkiem, Chrisem White'm, teraz mamy Phila Palmera, Jacka Sonni'ego w osobnym projekcie - śmierdzi jakąś reaktywacją... Choć na jeden występ...
Nie gram z nut, gram z serca
Liczba postów: 39
Liczba wątków: 3
Dołączył: 03.2010
Kupuję to w ciemno byle ten jeden występ odbył się w Polsce.
Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
Myślę że nie jest to niemożliwe...
Liczba postów: 685
Liczba wątków: 55
Dołączył: 07.2005
Stach napisał(a):Czy prawa do nazwy Dire Straits należą tylko i wyłącznie w całości do Marka Knopflera czy do jakiegoś innego członka też? Np. Johna Illsleya?
To moim zdaniem nie jest istotne w tym przypadku.
Dire Straits to Mark Knopfler i tylko z nim reszta może zrobić coś "kasowego"
To tak jak The Police bez Stinga...mogą sobie popierdywać i kto na to przyjdzie..
Kolejny przykład to Queen Reaktywacja - lipa z tego wyszła...
Na takich przykładach można sobie uświadomić że nawet najlepsza kopia nie jest oryginałem..
Pozdro
PS. A The Rolling Stones bez Jaggera???
|