24.11.2011, 23:24
.......kurde jestem na "andrzejkowym " urlopie sponsorowanym przez moje dziewczyny(żona i córki). Wracam w poniedzialek. Relacja Retro zapiera dech.
We are the sultans of swing...
|
I po koncercie w Berlinie :)
|
|
24.11.2011, 23:24
.......kurde jestem na "andrzejkowym " urlopie sponsorowanym przez moje dziewczyny(żona i córki). Wracam w poniedzialek. Relacja Retro zapiera dech.
We are the sultans of swing...
w przerwie przed Dylanem idę kupić sobie cos do picia- odwodniłam się
![]() kolejka, cholera, kiedy płace, koncert już trwa wchodzę nie w ta bramkę co trzeba troche panikuję nie widząc znajomych twarzy ale nic, pełny spokój siadam na schodkach, trzymam w rękach lodowaty kubek koncert trwa dalej, ale ja już teraz bardziej patrze na ludzi niż na scenę niektórzy wychodza, niektórzy siedzą zahipnotyzowani wytrzeszczam oczy żeby dojrzeć Marka na scenie.. mały punkcik daleko to on.... pa paru minutach zbieram się, idę was szukać brakuje mi znanego towarzystwa zwłaszcza że Marek też już zszedł ze sceny, i przestaję słyszeć dobrze mi znane brzmienie gitary... zostają tylko obce, nieznane dźwięki ulga, jesteście ![]() siadam, słuchamy Andrzej mówi: Najbardziej podobała mi się czwarta piosenka, o , własnie ta... ![]() i po chwili: kurcze, oni chyba zaczęli grać wszystko od początku... po chwili wychodzi wychodzi też Raingod siedzę do końca, Tomek, Karolina i Wacek obok - też podoba mi się muzyka, instrumentarium wiem że niektórych kawałków poszukam po powrocie do domu...
wracamy po koncercie przez nocny Berlin
mijamy faceta sprzedającego plakaty one poster - drei euro!- wrzeszczy... zatrzymujemy się facet wietrzy okazję : two posters- five euros! krótka chwila wahania Krótkie robsońskie: Ania, okazja! z chodnika patrzy na mnie facet z gitarą dla którego przyjechałam do Berlina... sekunda, i dwa plakaty są nasze: jeden mój, drugi kolegi Piotrka ( chyba dobrze pamietam imię) spacer na dworzec, jeszcze chwila do pociągu fundujemy sobie z Kaśką kawę w Mcdonaldzie idziemy na peron atmosfera jest bajkowa ciepło, bezwietrznie, pożna noc, i super towarzycho czekamy na pociąg, który się spóźnia, ale wszyscy w świetnych humorach...
24.11.2011, 23:39
Podróż powrotna pełna śmiechu, zadowolenia i spełnienia
żarty, Raingod rozkręca atmosferę ![]() zaraża optymizmem atmosfera niezłej imprezy ludzie w pociągu spogladają ze zdziwieniem ale i z sympatią nocny spacer przez Frankurt i Słubice do hotelu... idę sama, grupa rozciąga się.... Odra, i już hotel... Zegnam się z Andrzejem krótkim uściskiem reki, wiem że już się nie spotkamy rano zmęczenie, pokój, łóżko, sen... za wcześnie by jeszcze dokładnie sobie wszystko w sobie ułożyć....
24.11.2011, 23:42
Rano mam pociąg 10:38
mam niezywkłą przyjemność załapać się na śniadanie w towarzystwie Maćka pytam: zabierzecie mnie jeszcze kiedyś? Maciek wzrusza ramiona z usmiechem: no, pewnie.... Zegnam się z Asią, potem z Raingodem musze jeszcze iśc po bagaże do pokoju przy windzie wpadam na Pablo i jambo żegnamy się, Pablo mówi: przy okazji podaj namiary, to podeslę ci coś fajnego.. myślę że chyba nie żartuje ( tydzień temu okazało się że nie żartował dzieki, Pablo.) ********************************************** jeszcze krótkie pożegnanie z Kasią, i muszę niestety, już iść... schodze na dół, pani z recepcji zamawia mi taksówkę.. ostatni obrazek to widok Pablo za szybą, siedzącego przy śniadaniu, mówiącego coś do kogoś... podjeżdza taksówka, wsiadam, czuję że wyjeżdzam trochę wbrew sobie ale coż.. mus to mus... Przez całą droge do domu pilnuję żeby nic się nie stało z plakatem,szcześliwie dowoże go do domuw dobrym stanie.... całą drogę glowa pełna obrazów, wspomniem świeżych jak wiosenne kwiaty na łące... *************************************** tyle bylo we mnie czułam że to wydarzenie zaslugiwało na tą relację takie przeżycia to dar, to nie zdarza się każdemu jak ktoś wierzy w Boga - to od Boga jak ktoś nie wierzy - to od losu chętnie poznam wasze historie... dzieki wszystkim którym chciało się czytać jeśli za długo i zbyt osobiście było- przepraszam. Ojcu chrzestnemu- i całej Knopflerowej braci, Towarzyszom wyprawy do Berlina- - retro.
24.11.2011, 23:54
Dziękuję, Aniu.
25.11.2011, 01:04
WOW, to było fantastyczne. Też tam byłem przez chwilę...
Dzięki retro. Jak byłem na moim pierwszym Markowym koncercie to kazałem się co chwilę koledze szczypać żeby sprawdzić czy to rzeczywiście prawda. Czytając tę relację przypomniał mi się tamten wieczór.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
25.11.2011, 10:43
Aniu dzieki z relacje
25.11.2011, 10:54
ANIU WIELKIE DZIEKI .Mysle ze powinnas pisac ksiazki ,bo mnie doprowadzic do lez nie jest latwo.Milosc do muzyki Marka jest u Ciebie przeogromna,jak czytam Twoje posty to mysle .BOZE JAK ONA GO UWILBIA.I tak trzymac ,mnie juz duzoooooooooooooooooo lat muzyka Marka pomaga zyc.
25.11.2011, 10:55
Wzruszające wspomnienia.
Proponuje moderator posprzątanie tego wątku. Np. przeniesie dyskusji Mark vs Dylan do osobnego wątku.
25.11.2011, 11:05
Aniu retro - wspaniale czytało się napisane przez Ciebie wspomnienia
Wierzę, że będzie to także zachętą dla pozostałych (w tym również dla mnie) do napisania o własnych przeżyciach związanych z tym wyjątkowym koncertem W.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away? A bottle of whisky and a new set of lies Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
25.11.2011, 11:14
właśnie bardzo na to liczę, Wacku
czekam na każdą waszą relację bo jak zauważył jambo to już miesiąc.. i mogloby się wydawać że emocje już dawno za nami, ale ja myślę że to nieprawda mam nadzieję Basiu ,Mirku że będziecie bohaterami kolejnych relacji. Mam nadzieję że moich również. Pozdr. Tęsknię. God bless Mark!
25.11.2011, 13:28
Właściwie to trudno teraz cokolwiek powiedzieć i napisać. Ania życzę Ci z całego serca żeby Mark trafial w Twoje serce za kazdym razem równie mocno jak stało się to za pierwszym razem. A własciwie moje życzenia nie są chyba potrzebne bo z tego co tutaj przeczytałem to jest przygoda na całe życie. Niesamowite dzielenie się sobą. Cenne, wrażliwe i wartościowe przesłanie. Dwa pięterka wyżej widziałem Cie Ania i chyba wszyscy wtedy pod koniec byliśmy rozklejeni. Też jestem poruszony tymi odcinkami które ukaładaja się w cudowną całość. Bardzo Ci dziękuję.
Something's going to happen
To make your whole life better Your whole life better one day
25.11.2011, 13:28
Bardzo fajna relacja. Przypomniał mi się moj pierwszy koncert MK w spodku w 2005. Reakcje emocjonalne byly identyczne
You do what you want to
You go your own sweet way...
25.11.2011, 14:34
RetroAniu
Dziękujemy z Karoliną za "Powrót Do Przeszłości". Zupełnie jakbyśmy tam jeszcze raz byli!!! Wspaniała relacja, ale muszę przypomnieć, że między mną a Tobą siedział jeszcze Wacek ![]() Teraz wybieramy się na DŻEm do Zabrza i już wiem, że ubiorę koszulkę z Berlina!
25.11.2011, 14:48
Tomek Zaborowski napisał(a):RetroAniu oczywiście.. rzetelność relacji pozostawia wiele do życzenia.. Prosze, złózmy to na karb emocji i na to że w zasadzie jeden dzień to za mało by wszystkich dobrze poznać... oczywiście przepraszam Wacka, teraz kojarzę szalik w paski.. i faktycznie to on przekazywał mi lornetkę co jakiś czas, cierpliwie transportując ją ze strony prawej na lewą i z powrotem..... dzięki Wacek.
25.11.2011, 14:55
PS: Wacku, i to ty nagrywałeś cały czas koncert aparatem, prawda?
![]() coś mi się przypomina jak przez mgłę... :p jak jeszcze coś pokręciłam, to poprawiajcie
25.11.2011, 21:35
Opis szalika się zgadza więc to faktycznie musiałem być ja, pozdrawiam
W.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away? A bottle of whisky and a new set of lies Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
29.11.2011, 14:04
Andrzeju, Andrzeju, rety, rety, jeju...
czy to nie czas najwyższy na felieton z Berlina...?
|
|
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Rockpalast - jestem pod wrażeniem po 15 latach | fakungio | 34 | 55,522 |
25.03.2009, 11:50 Ostatni post: seska |
|
| Dzi Mark W Berlinie | Robson | 163 | 192,881 |
13.10.2007, 20:02 Ostatni post: pablosan |
|
| Po Jakimś Czasie, Czy Napewno The Best? | anrom | 25 | 46,050 |
07.07.2005, 21:40 Ostatni post: Eowyn |
|
| 27 lat po Live Aid | Raingod | 0 | 9,023 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
|