15.09.2005, 09:12
Robson, ja i Patique (moje kolega z 3miasta) nie chcemy umniejszac roli PF bez Rogera. Roger jest wielkim artysta, Pink Floyd odcisneli pietno na muzyce rozrywkowej nieliche. A teraz refleksja bardzo osobista: wydaje mi sie, ze jest w zyciu (bynajmniej w moich czasach liceum bylo) czas, kiedy sluchanie PF nalezalo do dobrego smaku, co z perspektywy czasu uwazam za smieszne. To pietno zawsze bedzie dla mnie zwiazane z ich liderem Rogerem Watersem
A long time ago came a man on a track...

