29.05.2012, 20:27
Robson napisał(a):Jedno jest pewne tytułowy do niej nie nawiązuje choć gdyby korsarstwo rozumieć w kategoriach spustoszenia, chaosu i zniszczenia to gdzieś to wszystko się tu mieści. To była nadinterpretacja wielkiego narzekacza
Tutaj musze zaoponowac.
Kaprowie (korsarz to francuski odpowiednik, blednie stosowany do okreslania np. kaprow angielskich), nie dzialali na wlasna reke, lecz na zlecenie, najczesciej, rzadow swoich panstw. Dzierzac tak zwane "lettre de marque" (list kaperski) mieli niejako koncesje na kasanie flot wrogow na morzach, zyskami dzielac sie z korona swojego kraju. Jednym z najslynniejszych kaprow byl bohater moje pracy magisterskiej - Sir Francis Drake.
Dlatego tez nie zinterpretowalbym "privateering" jako spustoszenia. Raczej jako pewnej mniej lub bardziej chlubnej sluzby, pewnej swobody, zabawy (to lay with pretty women, to drink madeira wine) i dzialania na granicy prawa (Border Reiver?).
You do what you want to
You go your own sweet way...
You go your own sweet way...


