18.09.2012, 15:40
Swoją drogą - zmieniając już temat - czy my jesteśmy pewni, że narrator tej historii znajduje się w Seattle? Pytam dlatego, że zastanawia mnie to, co napisał Chris - tj. że ten fragment jest bez sensu. Moim zdaniem wersje mogą być trzy:
1. Zdanie "We'll make it to..." w żaden sposób nie łączy się z refrenem, także przez słowo Seattle.
Tę wersję, jak rozumiem, odrzuciliście? Nie znam na tyle angielskiego, żeby wyczuć, czy takiego idiomu można używać (oczywiście - w poezji, nie na co dzień) bez rzeczownika, ale po Waszych postach rozumiem, że nie. Więc tę wersję należy odrzucić.
2. Bohaterowie nie są w Seattle. Tak chyba też nie jest. Narrator wiele razy sugeruje to - 1st Avenue, brzydki, deszczowy dzień, etc. Być może chodzi o zaskoczenie, że cała historia po prostu nie dzieje się w Seaatle, a główni jej bohaterowie siedzą w barze w Nowym Jorku? Nie, to chyba też idiotyczne.
3. Seattle (ta wersja wydaje mi się najbardziej prawdopodobna) jest symbolem stabilizacji związku głównych bohaterów. W końcu - jak twierdzi narrator - w momencie, gdy ujrzeli to miasto, ich miłość była najsilniejsza. Dlatego właśnie "dotrzeć do Seattle" oznaczać "kochać się, jak wtedy, gdy przypłynęliśmy tutaj". To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne, ponieważ cała historia oparta jest na osi: Seattle=związek, miłość, uczucie, etc., etc.
1. Zdanie "We'll make it to..." w żaden sposób nie łączy się z refrenem, także przez słowo Seattle.
Tę wersję, jak rozumiem, odrzuciliście? Nie znam na tyle angielskiego, żeby wyczuć, czy takiego idiomu można używać (oczywiście - w poezji, nie na co dzień) bez rzeczownika, ale po Waszych postach rozumiem, że nie. Więc tę wersję należy odrzucić.
2. Bohaterowie nie są w Seattle. Tak chyba też nie jest. Narrator wiele razy sugeruje to - 1st Avenue, brzydki, deszczowy dzień, etc. Być może chodzi o zaskoczenie, że cała historia po prostu nie dzieje się w Seaatle, a główni jej bohaterowie siedzą w barze w Nowym Jorku? Nie, to chyba też idiotyczne.
3. Seattle (ta wersja wydaje mi się najbardziej prawdopodobna) jest symbolem stabilizacji związku głównych bohaterów. W końcu - jak twierdzi narrator - w momencie, gdy ujrzeli to miasto, ich miłość była najsilniejsza. Dlatego właśnie "dotrzeć do Seattle" oznaczać "kochać się, jak wtedy, gdy przypłynęliśmy tutaj". To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne, ponieważ cała historia oparta jest na osi: Seattle=związek, miłość, uczucie, etc., etc.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
A new morning has begun..."

